Zarazek brał dziś niestety udział w kolizji. Zakrętu nie wyrobił i z futryną się zderzył :( Był płacz, mega guz, potem drzemka i...na osłodę poszliśmy do Kulek :) I tam właśnie Matkę zdziwienie dopadło - moje własne dziecko taki olbrzymi postęp poczyniło :) Ostatnim razem wymagała pomocy we wchodzeniu po "schodkach", wsiadaniu do samochodu, w kulkach siedzieć nie chciała bo nie potrafiła się w nich poruszać. Teraz wchodzi sobie sama, schodzi z małą asekuracją (raczej zjeżdża na pupie ale to drobiazg taki), wsiadała i wysiadała sama z milion razy chyba :) Do dzisiaj nie mogę wyjść z podziwu :)
Bo tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nadać mu imię i pokochać...
wtorek, 18 listopada 2008
"Ała !" i Mamy zdziwienie
Zarazek brał dziś niestety udział w kolizji. Zakrętu nie wyrobił i z futryną się zderzył :( Był płacz, mega guz, potem drzemka i...na osłodę poszliśmy do Kulek :) I tam właśnie Matkę zdziwienie dopadło - moje własne dziecko taki olbrzymi postęp poczyniło :) Ostatnim razem wymagała pomocy we wchodzeniu po "schodkach", wsiadaniu do samochodu, w kulkach siedzieć nie chciała bo nie potrafiła się w nich poruszać. Teraz wchodzi sobie sama, schodzi z małą asekuracją (raczej zjeżdża na pupie ale to drobiazg taki), wsiadała i wysiadała sama z milion razy chyba :) Do dzisiaj nie mogę wyjść z podziwu :)
"gdy kota nie ma, myszy harcują"
nocnych wędrówek ciąg dalszy
poniedziałek, 17 listopada 2008
całuski
Zarazek dotychczas był średnio całuśny ;) Z Mamą całował się dość chętnie, Tato musiał się trochę nagimnastykować, żeby buziaka dostać, natomiast Babcie, Dziadkowie i pozostali "dalsi" członkowie rodziny musieli sami sobie całusy "odbierać", z zaskoczenia najczęściej :) W ostatnim czasie bardzo się Zarazkowe podejście zmieniło. Babcie i Dziadkowie dostają buziaki gdy o to poproszą, natomiast Mama z Tatą - istny buziaczkowy raj! Są całusy na dzień dobry i dobranoc, przy okazji, bez okazji, w trakcie usypiania, podczas biegania po domu - z Haniutka mała całuśnica się zrobiła :) I przytulasek - przytulać się też bardzo polubiła i czyni to przy każdej nadarzającej się okazji. Ale do rzeczy: w ferworze całowania Zarazkowe buziaki otrzymują również: Mamy cysie, kanapa, ława, owieczki na tapecie, dzieci na placu zabaw, postaci z książeczek, piankowe zwierzaki naklejone na ścianie, misie, lale, samochody, sweterki, kubeczek z piciem, bułeczka, dzieci z gazety, zdjęcia... Niesamowita jest w tym całowaniu :D
sobota, 15 listopada 2008
nowa matka zarazkowa ;)
Zarazkowa Mama jak powiedziała tak zrobiła. Aby pożegnać się z nastrojem depresyjnym związanym z nie dość bujnym owłosieniem, pognała dziś do fryzjera i pożegnała się z jakimiś 15 centymetrami włosów :) Efekt Matkę zadowolił, Zarazkowy Tato ma nieco inne zdanie w tym temacie :P Ale damy radę - na ugłaskanie Tatowego niezadowolenia, Matka w poczuciu winy postanowiła zrobić Tacie przyjemność (tylko mi tu bez skojarzeń proszę... :P) i boczek ulubiony tatowy piecze :) Czego się nie robi dla dobrej domowej atmosfery :)
piątek, 14 listopada 2008
"a talent to mam po mamusi ! "
Zarazek bardzo zdolnym dzieckiem jest, co już podkreślałam wielokrotnie :) Muzycznie uzdolniony również jest - to po mamusi, która - nie chwaląc się - szkołę muzyczną skończyła :P I tutaj uczeń przerósł mistrza, bo mnie uczyli grać tylko rękoma, Haniutek natomiast gra wszystkimi czterema kończynami, przy czym nóżkami najbardziej jej się podoba :) Lubi sobie też potańczyć podczas gry. Moja mała dzielna pianistka :D Może jednak nie będzie prezydentem tylko...Szopenem? ;)
uspokajacz
Jest niesamowity :) Przerywa każdą histerię, płacz i zły humor. Wiatrak. Ma tylko jedną wadę - jest zamontowany u Zarazkowych Dziadków :/ Jak przychodzimy ich odwiedzić, Handzia od wejścia pokazuje i opowiada, że trzeba go włączyć, a jak przestaje się kręcić rozkłada rączki i mówi: "ne" po czym każe sobie włączać ponownie ;)
czwartek, 13 listopada 2008
nasz 11 listopada :)
Kolejny wolny dzień w polskim kalendarzu. I bardzo dobrze - można się wybrać na "ponadplanowy" rodzinny spacer. A skoro nad morzem mieszkamy, był to świetny pretekst do tego, by przypomnieć Zarazkowi jak Bałtyk jesienią wygląda, no i przy okazji ptactwo dokarmić ;) Pogoda dopisała, wiało tylko (jak zwykle u nas) ale to właściwie drobiazg taki. Zgodnie z planem łabędzie dokarmiliśmy (Zarazek przy okazji też się suchym chlebem dla łabędzi przeznaczonym dokarmił, tak bardzo jej smakowało, że zastanawiam się, czy nie zacząć karmić tak Haniutka na codzień ;) ), na bliższą znajomość nie odważyliśmy się coby Zarazka do spacerów nie zniechęcić. Haniutek zadowolony, bardzo podobały jej się nie tylko łabędzie, ale i mewy - podejrzewam, że dlatego, że tak dużo hałasu robią :) No i było dziecko niepocieszone, że Rodzice nie pozwolili się wykąpać - przecież latem pozwalali ;)
I tylko Matka Zarazkowa w depresję wpadła jak fotki zobaczyła. Jejuuuu...Gdzie moje piękne, bujne, gęste przedślubne i przed-zarazkowe włosy?!?!?!Do fryzjera się muszę wybrać...Albo w wietrzne dni z domu nie wychodzić :/ Jak nie ma wiatru jakoś lepiej wyglądają.... Ehh....starość, nie ma to tamto...
Teraz mi się pomyślałao, że ja włosy gubię, a Zarazkowi rosną. Czyli wszystko w rodzinie zostaje. Żeby się tylko tak samo z zębami nie porobiło :P
metoda na...
Tak to właśnie wygląda. Zawsze. I skuteczny jest zawsze ten właśnie sposób ;) Najpierw Zarazek robi coś zakazanego, a gdy się go przyłapie - mina niewiniątka, słodkie o czka i generalnie "o co chodzi, to nie ja" :P Metoda przez Zarazka wypracowana w 100% samodzielnie. Nie ma co, uczy się kombinować dziewczynka ;D
poniedziałek, 10 listopada 2008
mamusiowe odkrycie
sobota, 8 listopada 2008
dla Taty :)
v vb n mj m fxsdv njjhjj dccfuok gfhmnm kmkirfdr fbdvjjm f z><8h sfdsads nnnjkjk\08 tggtgf t h8h n xs5tvnmmkjn ~/ rxrzzfzgj..vj5tr k 455
v\\\0121jmmmmmmm ,,,,mj,m rfv==
Tak właśnie napisała Hania. Własnoręcznie. Pomimo kataru i łez przesłaniających spojrzenie ;P Chora bardzo. Dla Taty. Z tęsknoty :) To chyba miało znaczyć: KOCHAM CIĘ TATUSIU :*
PS. A teraz zamknij oczy i wyobraź sobie, ile radości Dziecko miało z tego pisania :D
v\\\0121jmmmmmmm ,,,,mj,m rfv==
Tak właśnie napisała Hania. Własnoręcznie. Pomimo kataru i łez przesłaniających spojrzenie ;P Chora bardzo. Dla Taty. Z tęsknoty :) To chyba miało znaczyć: KOCHAM CIĘ TATUSIU :*
PS. A teraz zamknij oczy i wyobraź sobie, ile radości Dziecko miało z tego pisania :D
Hania chora :(
Dopadło i nas, niestety... Zarazek zakatarzony aż mi jej żal, z noska się leje, z oczek się leje, marudna strasznie, kicha raz za razem - jesień nie ominęła Zarazka. Wczoraj wypróbowaliśmy metodę pt: "sprzedać katar Dziadkowi" jednak niestety bez spodziewanego efektu :/ Noc była ciężka, Hania budziła się z płaczem i spała bardzo niespokojnie, dziś Zarazkowa Mama miała do szkoły jechać, jednak bałam się, że Hania gorzej się poczuje a mnie przy niej nie będzie więc w domu zostałam. Rano wydawało się, że jest już lepiej, jednak z upływem dnia jakoś wydaje mi się, że jeszcze dzisiaj będzie ciężko. Najbardziej doskwiera mi fakt, że Zarazek tak bardzo broni się przy wszelkich czynnościach przy nosku wykonywanych, więc czuję się jak wyrodna matka jak jej nosek czyszczę :( Jakoś kiepsko zaczął się dla nas listopad...ale może później będzie lepiej ;)
piątek, 7 listopada 2008
AZS (?)
Byliśmy z Zarazkiem u lekarza. Coś ją wysypuje i zaczęło mnie to martwić. Lekarz obejrzał, zrobił zdjęcia, cierpliwie zniósł Haniutkowe protesty przeciwko badaniu i postawił diagnozę: AZS observatio. Obserwacja w kierunku atopowego zapalenia skóry :( Ale mnie to jakoś nie pasuje, internet przekopałam i jakoś tak na AZS mi to nie wygląda, raczej jakaś reakcja alergiczna...Chociaż lekarz zaufany i w zasadzie też mówił, że nie jest to pewne, dlatego owo "observatio". Póki co: Haniutka smarujemy mazidłami, kąpiemy w Oilatum, wróciliśmy do poprzedniego płynu do płukania, do poprzedniego mleka i odstawiamy Danonki. I zobaczymy, jak to dalej będzie. Mam nadzieję, że jednak dobrze będzie i sprawdzą się moje przypuszczenia, że to reakcja na któryś z wymienionych.
Nie lubię, jak jest coś nie tak ze zdrowiem Hani, oj nie lubię...
Nie lubię, jak jest coś nie tak ze zdrowiem Hani, oj nie lubię...
kochamy Zarazki :D
Tak w ramach przemyśleń i podsumowania Zarazkowych umiejętności przy okazji :) Za co więc kochamy Zarazka?
- za to, że jest (przede wszystkim za to!)
oraz że:
- słychać tupot jej stópek po podłodze
- roznosi buty po całym mieszkaniu
- próbuje w Taty butach chodzić (z różnym skutkiem)
- zajrzy w każdy kącik
- z upodobaniem zajada Mamy klucze od domu (do tego stopnia, że zaczynają rdzewieć ;) )
- gada jak najęta, po swojemu ale gada ;)
- robi remanent w Mamy torbie
- zgubiła Mamy dowód osobisty (znalazł się pod kanapą)
- wywala z upodobaniem wyprasowane przez Mamę w pocie czoła bodziaki i koszulki z szuflad
- przez cały dzień buzia jej się nie zamyka (ciągle coś konsumuje, jeśli akurat nic nie je to woła "mniam!")
- jak dorwie swoją obcinaczkę do paznokci używa jej zgodnie z przeznaczeniem (paznokci nie obcina, ale udaje że to robi :) )
- potrafi uczesać włoski (swoje, Mamy lub Taty)
- szczerzy się uroczo - już nie tylko na widok aparatu, ale też na prośbę: "uśmiechnij się" lub "pokaż ząbki"
- jest taka samodzielna - najlepiej wszystko "siama"
- nie lubi spać
- piszczy kiedy coś jej się nie podoba
- obraża się (wtedy się nie odzywa i nie reaguje na zaczepki)
- nieustannie robi bałagan w pokoju wyjmując zabawki z kosza
- przytula się tak, że serce mięknie
- żywo reaguje na otaczający świat i zjawiska
- tańczy podczas kołysanek zamiast usypiać :D
- nauczyła się wchodzić na narożnik i ściąga z parapetu co tam jej pod rękę podejdzie
- ucieka zamiast spokojnie szykować się na dwór
- uwielbia oglądać książeczki a czasem nawet czyta na głos :)
- potrzebuje do pełni szczęścia obecności drugiej osoby
- uwielbia jazdę samochodem "na pieniążka" oraz ruchomymi schodami w centrum handlowym
- zajada ryż i kaszę najpierw pełnymi garściami, następnie cierpliwie ziarenko po ziarenku ;)
- uwielbia piloty i telefony - dotknąć chociaż jednym paluszkiem
- nauczyła się włączać komputer
- cierpliwie tłumaczy nam (po swojemu rzecz jasna), o co jej chodzi, żywo przy tym gestykulując
- potrafi udawać kichanie i kaszel :)
- zaśmiewa się w głos wtedy, kiedy i my się śmiejemy
- poproszona o to, potrafi przynieść swoją kurteczkę, buty, czapkę, szalik
- sama wyciera ręcznikiem brzuszek
- jeśli dorwie patyczek kosmetyczny, taki do uszu, próbuje sobie uszka czyścić
- dzielnie myje ząbki
- nie cierpi czyszczenia noska
- jeśli nie jest przewijana na przewijaku tylko na łóżku, ucieka szybciutko i trudno ją złapać
- dzieli się tym, co je i co pije (z nami, misiem czy pieskiem Babci Marysi)
- jeśli powiem: idziemy na spacer, podchodzi do drzwi wejściowych
- bardzo lubi schody i zapalanie/gaszenie światła
- czyta gazety tak, że nikt więcej poza nią nie ma z nich pożytku ;)
- sama wkłada rączkę do rękawa i nóżkę w nogawkę spodni/rajstop
- próbuje sama zakładać skarpetki, chociaż jak narazie lepiej wychodzi jej zdejmowanie
- śmieje się w głos na widok świetlnej tablicy z kursem walut przy kantorze
- bardzo lubi bawić się z dziećmi
- nie może się nadziwić, jak to drukarka drukuje :D
- podczas kolacji głośno dopomina się o oglądanie bajek (to jedyna sytuacja oglądania tv podczas jedzenia - Cliford na MiniMini, i tu konflikt interesów bo Zarazkowy Tato fakty ogląda :) )
- uwielbia klawiaturę komputera (a tak chociaż troszkę powciskać tych guziczków, najczęściej Enter jej wchodzi, z różnym skutkiem dla właśnie wykonywanych na komputerze czynności)
- uwielbia buraczki i basen
- nie lubi jazdy samochodem
- uwielbia przytulać się do cysia (Mama też uwielbia ;) )
- rano, po przebudzeniu, pokazuje, że należy odsłonić rolety i włączyć radio
- daje najsłodsze całuski na świecie :*
- potrafi mnie doprowadzić do białej gorączki a potem, przytulając się, wpędzić w wyrzuty sumienia że się złościłam :)
- bardzo lubi zdjęcia, najbardziej swoje (zdrowy egoizm?) ;P
- najlepsze jest to, co właśnie jedzą/mają Mama lub Tato
- zmieniła system wartości Mamy, spychając pracę na plan dalszy
- ... i jeszcze wiele innych rzeczy, których teraz nie mogę sobie przypomnieć
Generalnie chyba dużo jak na 15-miesięczną dziewczynkę :)
Strasznie mocno ją kocham. Nie wyobrażałam sobie wcześniej, że istnieje taki rodzaj miłości...
- za to, że jest (przede wszystkim za to!)
oraz że:
- słychać tupot jej stópek po podłodze
- roznosi buty po całym mieszkaniu
- próbuje w Taty butach chodzić (z różnym skutkiem)
- zajrzy w każdy kącik
- z upodobaniem zajada Mamy klucze od domu (do tego stopnia, że zaczynają rdzewieć ;) )
- gada jak najęta, po swojemu ale gada ;)
- robi remanent w Mamy torbie
- zgubiła Mamy dowód osobisty (znalazł się pod kanapą)
- wywala z upodobaniem wyprasowane przez Mamę w pocie czoła bodziaki i koszulki z szuflad
- przez cały dzień buzia jej się nie zamyka (ciągle coś konsumuje, jeśli akurat nic nie je to woła "mniam!")
- jak dorwie swoją obcinaczkę do paznokci używa jej zgodnie z przeznaczeniem (paznokci nie obcina, ale udaje że to robi :) )
- potrafi uczesać włoski (swoje, Mamy lub Taty)
- szczerzy się uroczo - już nie tylko na widok aparatu, ale też na prośbę: "uśmiechnij się" lub "pokaż ząbki"
- jest taka samodzielna - najlepiej wszystko "siama"
- nie lubi spać
- piszczy kiedy coś jej się nie podoba
- obraża się (wtedy się nie odzywa i nie reaguje na zaczepki)
- nieustannie robi bałagan w pokoju wyjmując zabawki z kosza
- przytula się tak, że serce mięknie
- żywo reaguje na otaczający świat i zjawiska
- tańczy podczas kołysanek zamiast usypiać :D
- nauczyła się wchodzić na narożnik i ściąga z parapetu co tam jej pod rękę podejdzie
- ucieka zamiast spokojnie szykować się na dwór
- uwielbia oglądać książeczki a czasem nawet czyta na głos :)
- potrzebuje do pełni szczęścia obecności drugiej osoby
- uwielbia jazdę samochodem "na pieniążka" oraz ruchomymi schodami w centrum handlowym
- zajada ryż i kaszę najpierw pełnymi garściami, następnie cierpliwie ziarenko po ziarenku ;)
- uwielbia piloty i telefony - dotknąć chociaż jednym paluszkiem
- nauczyła się włączać komputer
- cierpliwie tłumaczy nam (po swojemu rzecz jasna), o co jej chodzi, żywo przy tym gestykulując
- potrafi udawać kichanie i kaszel :)
- zaśmiewa się w głos wtedy, kiedy i my się śmiejemy
- poproszona o to, potrafi przynieść swoją kurteczkę, buty, czapkę, szalik
- sama wyciera ręcznikiem brzuszek
- jeśli dorwie patyczek kosmetyczny, taki do uszu, próbuje sobie uszka czyścić
- dzielnie myje ząbki
- nie cierpi czyszczenia noska
- jeśli nie jest przewijana na przewijaku tylko na łóżku, ucieka szybciutko i trudno ją złapać
- dzieli się tym, co je i co pije (z nami, misiem czy pieskiem Babci Marysi)
- jeśli powiem: idziemy na spacer, podchodzi do drzwi wejściowych
- bardzo lubi schody i zapalanie/gaszenie światła
- czyta gazety tak, że nikt więcej poza nią nie ma z nich pożytku ;)
- sama wkłada rączkę do rękawa i nóżkę w nogawkę spodni/rajstop
- próbuje sama zakładać skarpetki, chociaż jak narazie lepiej wychodzi jej zdejmowanie
- śmieje się w głos na widok świetlnej tablicy z kursem walut przy kantorze
- bardzo lubi bawić się z dziećmi
- nie może się nadziwić, jak to drukarka drukuje :D
- podczas kolacji głośno dopomina się o oglądanie bajek (to jedyna sytuacja oglądania tv podczas jedzenia - Cliford na MiniMini, i tu konflikt interesów bo Zarazkowy Tato fakty ogląda :) )
- uwielbia klawiaturę komputera (a tak chociaż troszkę powciskać tych guziczków, najczęściej Enter jej wchodzi, z różnym skutkiem dla właśnie wykonywanych na komputerze czynności)
- uwielbia buraczki i basen
- nie lubi jazdy samochodem
- uwielbia przytulać się do cysia (Mama też uwielbia ;) )
- rano, po przebudzeniu, pokazuje, że należy odsłonić rolety i włączyć radio
- daje najsłodsze całuski na świecie :*
- potrafi mnie doprowadzić do białej gorączki a potem, przytulając się, wpędzić w wyrzuty sumienia że się złościłam :)
- bardzo lubi zdjęcia, najbardziej swoje (zdrowy egoizm?) ;P
- najlepsze jest to, co właśnie jedzą/mają Mama lub Tato
- zmieniła system wartości Mamy, spychając pracę na plan dalszy
- ... i jeszcze wiele innych rzeczy, których teraz nie mogę sobie przypomnieć
Generalnie chyba dużo jak na 15-miesięczną dziewczynkę :)
Strasznie mocno ją kocham. Nie wyobrażałam sobie wcześniej, że istnieje taki rodzaj miłości...
pierwszy kucyk




O Zarazku wiele powiedzieć można, jednak (niestety) napewno nie to, że ma bujne włoski ;) Niemniej jednak, nie bacząc na przeciwności, Zarazkowa Mama zrobiła dziś pierwszy kucyk. Prawdziwy, "dziewczyński", choć nieco mikrych rozmiarów, ale jednak. KUCYK. Zarazek jak widać poważnie zasępił się nad faktem zmiany fryzury, pomyślał, po czym zgrbnie zdjął gumkę z włosów (czego już na fotkach nie widać ;) ). No nic, teraz będziemy ze spinkami próbować :P
poniedziałek, 3 listopada 2008
no chodź, Lala!
Lala to Babci i Dziadka piesek. Zarazek bardzo przytulać się lubi, a już przytulenie się do Lalki to szczyt marzeń i szczęścia. Lala niestety nie zawsze rozumie, o co Zarazkowi chodzi - tym bardziej, że kiedy Hania woła Lalę swoim donośnym: "dada!!!", zwykle zamiast pieska zjawia się - nie wiedzieć czemu - Tato :D Zarazek jednak uparty jest i cierpliwie pokazuje, o co chodzi. I okazuje się, że i ze zwierzakiem na migi można się dogadać :)
będę informatykiem :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
