piątek, 23 stycznia 2009

dorosłe śniadanko




W ostatnim czasie jest na fali chlebek z serkiem homogenizowanym :) Mniam...Pyszota - co widać :D

super zabawka






Nie raz słyszałam/czytałam, że zabawki mają być proste, tanie, najlepiej z tego, co mamy "pod ręką". Zarazek też słyszał (przynajmniej na to wygląda). Wzięła sobie dziewczynka te rady do serca i znalazła zabawkę idealną - można za nią pobiegać, można rozwijać/zwijać, można składać i rozkładać...pomysłom nie było końca. Pomyśleć tylko, jak my, dorośli, jesteśmy ograniczeni używając papieru toaletowego do jednego tylko, znanego powszechnie, celu :D

a jak się Mama postara to i kucyk się znajdzie ;)


Kucyk mikrych rozmiarów, ale jest :) Tylko do zdjęcia, szkoda Zarazkowej główki na takie eksperymenty ;) Ale latem jak nic będę kitki czesać :D

nareszcie! era spineczek nadeszła!





Wreszcie i ja doczekałam się spineczek na łepetynce mojej córeczki ;) Początki były trudne, bo włosków trochę mało i Zarazek denerwował się przeokrutnie kiedy spineczki upinałyśmy, jednak już dziewczynka przywykła i teraz sama przynosi spinki żeby jej zapiąć :) Wprawdzie mają one bardziej znaczenie dekoracyjne niż praktyczne bo wiele można o Hani włoskach powiedzieć ale raczej nie to, że wymagają podpinania, niemniej jednak Hania wygląda przeuroczo w spineczkach :)

czyścioszek






Babcia Lucynka ma chusteczki do nosa, takie materiałowe, jak to się kiedyś używało ;) Liczenie tych chusteczek to jedno z najbardziej lubianych przez Zarazka zajęć. Ostatnio jednak Hania nauczyła się, że w chusteczkę dmuchamy nosek. Skutek posiadania tej wiedzy jest taki, że przy okazji liczenia chusteczek, Hania wydmuchuje nosek w KAŻDĄ z nich, a jest ich ponad 20 :) Pojętna dziewczynka :*

po co Tacie córka ;)






Jak widać - dokarmi, zadba o Tatusia, śniadaniem się podzieli... Z taką córeczką Tatuś nie zginie :D

poniedziałek, 19 stycznia 2009

słowniczek :)

Pod takim tytułem będę wpisywać Haniutkowe nowe słówka - żeby nie umknęło :) A teraz z dnia na dzień coś nowego się pojawia :)

Dziś jest:
BA - jako babcia, ale też kiedy coś upadnie
BAJA - bajka oczywiście, ale Zarazek mówi "baja" tylko kiedy się zapomni ;)
OPA - hopa, kiedy Hania podnoszona jest na ręce albo kiedy podskakuje albo kiedy ona coś podnosi czy po schodach wchodzi itp:)
TA - tak Zarazek mówi, gdy coś wskazuje, w ostatnim czasie kiedy Hania chce cycusia pytam jej: a którego cycusia chcesz? Ona patrzy chwilkę to na jednego, to na drugiego, zastanawia się i mamrocze coś tam do siebie po czym z mega uśmiechem na buzi wskazuje paluszkiem na wybranego cycusia i mówi: TA! I dobrze wie dziewczyna, czego chce, kiedy dla sprawdzenia próbowałam dać jej nie tego cycusia, którego chciała, awantura była :D

żywieniowo ;)

Żywieniowo to Zarazek skomplikowany jest ostatnio. Może to zęby...? Buraczki, do niedawna ubóstwiane, są BE. Jajecznica, którą kilka dni temu Handzia Matce z talerza wyjadała do ostatniej okruszynki, w piątek już była BE. Dziś rano narobiłam się Dzieciakowi omleta, żeby miała dobre śniadanko, na wierzch trochę dżemu. Hanka dżem zlizała, omletem pluła na odległość. Ale za to ze smakiem zjadła CAŁĄ DUŻĄ BIAŁĄ KIEŁBASĘ :/ mocno przyprawioną czosnkiem i majerankiem. Lekkostrawne i wprost stworzone dla "półtoraroczniaka", co?Na obiad ziemniaczki i buraczki były BE, ale smażony mielony - to był szczyt Zarazkowych marzeń :) Z "dań" akceptowanych jest jeszcze ciasto z jabłkami, chrupki chlebek kukurydziany, misiowe jogurciki, suche płatki kukurydziane. Rączki wyciągła też po likier, który Zarazkowa Mama sączyła z okazji imienin, a kiedy nie chciałam jej dać pokazywała, że ona tylko na paluszek chce spróbować ;) Bosko po prostu. Jutro na obiad zrobię Dzieciakowi golonkę w piwie, znając Handzię bardzo by jej smakowało ;)

piątek, 16 stycznia 2009

takie tam ;)

Hania bardzo dużo próbuje powtarzać słów, z różnym skutkiem ale dzielnie próbuje, ostatnio słowo kulki na tapecie, tak fajnie to mówi, jakoś tak "kiliki" :D dzisiaj w telewizorze piłkę zobaczyła i też paluszkiem pokazując "kiliki" wołała A kiedy chce bardzo bajkę obejrzeć, mówi jaką - albo "ODA" lub (od wczoraj) "KHHHODA" (czyli Clifforda), albo "BCIA KLA" ( Bracia Koala) :)

Jest coraz bardziej samodzielna - do tego stopnia, że nauczyła się sama włączać sobie telewizor i bajkę na DVD (z tego akurat średnio się cieszę )

No i zaczyna rozmawiać przez telefon, dotychczas raczej słuchała, co osoba "w słuchawce" do niej mówi, teraz odpowiada na pytania i opowiada po swojemu

Coraz sprawniej chodzi, nasze słynne szelki już w zasadzie nie są nam potrzebne. No i oczywiście nerwy pokazuje i histerie, ale do tego już przywykamy z Zarazkowym Tatą powoli A, i piszczy kiedy nie chcemy jej na coś pozwolić A dzisiaj sama osobiście kupiła sobie bułkę - pokazała pani w kasie, co ma w rączce, zapłaciła pieniążkiem, który jej dałam - resztę ja odebrałam

Tańczy jak tylko muzykę usłyszy, nauczyła się chodzić do tyłu i doskonali tą umiejętność na spacerach więc trzeba ją asekurować bo patrzeć za siebie jeszcze nie potrafi I nauczyła się obracać w kółko na tyle długo, żeby zakręciło jej się w głowie co sprawia jej bardzo wiele radości

Aha, i rozumie, że przed przejściem przez ulicę musi zatrzymać się i dać rączkę dorosłemu i jeśli tylko akurat nie histeryzuje z jakiegoś powodu to stosuje się do tej zasady

I śpiewa głośno na spacerach, ale śpiewanie takie "na całe gardło" odbywa się raczej na spacerach z Tatkiem, z mamą też śpiewa, ale to nie to samo

W międzyczasie na szczepieniu też byłyśmy Infanrix IPV+HIB, znalazłam na Zarazka metodę i daliśmy jej telefon do zabawy podczas badania i szczepienia i nawet nie zapłakała

moja duża, dzielna, kochana dziewczynka
A jutro robimy laurki na Dzień Babci i Dziadka :)

środa, 7 stycznia 2009

mała kobietka ;)










Dorasta nam dziewczynka...Ostatnio odkryła - przy znacznej pomocy Babci Lucynki - radość z malowania paznokci :D Najpierw wybiera kolor lakieru, potem Babcia maluje Zarazkowe paznokietki, a później Hania przejmuje pędzelek i lakier i maluje paznokcie Babci, swoje, Taty, Dziadka, Mamy, pluszowego Kubusia Puchatka i kto tam jeszcze jej pozwoli :) A, i oczywiście zaraz po pomalowaniu dzielnie dmucha ile sił w płucach, żeby się lakier nie rozmazał :D

wtorek, 6 stycznia 2009

pasja








Nasze Dziecko ma nową pasję - oglądanie zdjęć. Najchętniej swoich, ale inne ewentualnie też mogą być. Ale tylko ewentualnie ;) Ogląda, głośno komentuje, odwraca strony, próbuje zdemolować album...I Zarazka nie ma na minimum 20 minut :)

odkrycia kulinarne :)




Zarazek w ostatnim czasie przejawia chęć próbowania wszystkiego. Powyżej jedno z kulinarnych odkryć Haniutka. Szczerze powiedziawszy nigdy bym nie pomyślała, że suche chrupki kukurydziane mogą być takim rarytasem :D
Milczeniem pominę fakt, że podczas kulinarnych wędrówek w poszukiwaniu nowych smaków Zarazkowej Mamie zniknęło z talerza ponad pół "kulki" Mozarelli ;) Ale z drugiej strony - skoro Zarazek już w Mamy brzuszku był Mozarellą karmiony non-stop, to czego innego się spodziewać?

niedziela, 4 stycznia 2009

super prezent




W piątek, przy okazji wizyty w salonie jednego z operatorów sieci komórkowych, Zarazek dostał od bardzo miłej pani prezent. Prawdziwą, najprawdziwszą atrapę telefonu :D Hania była taka szczęśliwa, że przez całą drogę do domu dzielnie niosła swój telefon w rączce i nie dała sobie go odebrać :) A potem dzwoniła, dzwoniła i dzwoniła, dzwonił też Tato, dzwoniła Mama i Mikołaj, co to na oknie stoi, też załapał się na "rozmowę" ;)

i jeszcze o jedzeniu słów (zdjęć) kilka




Patrzę na Hanię jak to rączkami rosół zajada (makaron ściśle mówiąc ;) ) i mam wyrzut sumienia. I ta notka to w ramach sprostowania. Zarazek naprawdę coraz sprawniej posługuje się widelcem i radzi sobie świetnie! Tylko ten rosół to taki skomplikowany w jedzeniu jest że bez pomocy się nie obejdzie - więc Zarazek, jak na samodzielną dziewczynkę przystało - pomaga sobie sam. Rączkami :D

a mnie Mikołaj w tym roku docenił, na śmierć zapomniałam :)



Nie wiem jak mogłam o tym zapomnieć... Trochę niezręcznie tak się chwalić, ale w tym roku moja cierpliwość i różne inne wspaniałe cechy wymienione na kubku, zostały docenione przez Mikołaja (przez niektórych Aniołkiem nazywanego ;) ), który przyniósł mi taki oto prezent :) Prezent był na Gwiazdkę rzecz jasna :) I tylko Zarazkowy Tato jakiś taki zazdrosny czy coś... Nie rozumiem ;P

kolejny rok się zaczął






Sylwestra, fajerwerki i składanie życzeń Hania przespała, jak na grzeczną dziewczynkę przystało ;) Przeciwnie do zeszłorocznych sylwestrowych atrakcji, kiedy to Zarazek obudził się o północy i podziwiał sztuczne ognie :D A pierwszy dzień nowego roku naszej córeczki upłynął pod znakiem pozowania przy choince i zbierania kasy do skarbonki :) I niech tak będzie aż do kolejnego Sylwestra :)