wtorek, 19 maja 2009

wycieczka (zaległe - majowa wizyta u Babci i Dziadka)





Marusia :D










Rodzinnie :)



Jak całuski to po równo tatusiowi i mamusi :)











Taaa...cała Hania :)



niedziela, 17 maja 2009

prawie jak korzeniowski :) (zaległe - majowa wizyta u Babci i Dziadka)

Khmmm...demolka :)



i chodziarz - uciekinier :D





Wmawiam sobie, że te łzy to ze szczęścia, ale jak się przyjrzę to jakoś nie wygląda, niestety ;)

z Babcią na spacerku (zaległe - majowa wizyta u Babci i Dziadka)






nasza córeczka :*


pierwsze gałkowe lody :D (zaległe - majowa wizyta u Babci i Dziadka)

Jak w tytule. Pyszne były :) Uwagę zwraca sposób jedzenia, ale właściwie kto powiedział, że rączką nie wolno lodów jeść?





lalka (zaległe - majowa wizyta u Babci i Dziadka)

Lalę Hania uwielbia. Niestety mam wrażenie, że bez wzajemności :) Lala chyba nie lubi być aż TAK eksploatowana :) Podczas pobytu u Dziadków Zarazek wołał Lalkę przez sen i zaraz po otwarciu oczu :) Ostatnim hitem było samodzielne prowadzanie Lalki na smyczy. Prawda, jaka Hania dorosła z tą smyczą się wydaje? I taka poważna... No ale przecież wyprowadzanie pieska to bardzo poważne zadanie jest :)







jak w barze mlecznym :)

Konsumpcja na stojąco. I koniec. Chociaż przyznać muszę, że stała sobie grzecznie i jadła, nawet nie próbowała biegać czy szaleć. Widocznie małe dziewczynki też czasem odmiany potrzebują :)


samodzielność - odsłona 8

Czasem mimo ogromnych chęci coś się nie udaje :D

Dla porządku dodam, że podczas prób rozplątania nóżek Zarazkowe krzesełko straciło równowagę i Hanna przeżyła bliskie spotkanie z podłogą, niestety :/

tatko w delegacji, dziewczyny się plażują

Pogoda jednak plażowaniu średnio sprzyjała - wiało okropnie i mimo słonka zimno było. Dla Hani jednak taki wiar nic nie znaczył i płacz oczywiście był, że trzeba już z plaży wychodzić :)


W tle - Dar Młodzieży




a miała tylko buty przymierzyć...

Jednak nie było mowy o przymiarkach bez lusterka :) Całe szczęście, że u Babci lustro stoi na podłodze więc nie było problemu zdejmowania ze ściany :)


A buty się damie podobały.



miłośniczka przyrody

Konkretnie - miłośniczka ślimaków ostatnio :) Nawet jak humorek dziewczynce nie dopisuje, wystarczy zaproponować szukanie ślimaków na trawie i już zły nastrój idzie w zapomnienie. Ślimakowi ze zdjęć Zarazek zapewnił doznania ekstremalne - skok bez spadochronu (i to kilka razy), ale w trawę było więc ślimak dzielnie zniósł ten trening i nawet na koniec różki wystawił :)

Aha, i Hania pokazuje, gdzie ślimak różki ma. Tylko nie wiedzieć czemu czapkę ściąga jak pokazuje :)


Chociaż właściwie słusznie - wszak ślimaki czapek nie noszą ;P






bo się uczyć na starość zachciało...

Pracę piszę. Staram się - to bardziej trafne określenie ;) Utknęłam na ankiecie i - pomimo ogromnej sympatii, jaką darzę mojego promotora - zastanawiam się poważnie, czy aby "prezydenckie" wykształcenie mi nie wystarczy ;P Ankieta do poprawki, chyba już 5 raz. To co poprzednio było dobrze, teraz okazuje się złe i do poprawienia, to co sam K. kazał mi w ankiecie ująć poprzednim razem, teraz każe wywalać jako za bardzo szczegółowe i nie w temacie. I już nie wiem, bo albo ja taka nierozgarnięta jestem, albo po prostu tak ma to wyglądać, że student MUSI do promotora pojeździć :S Bosko po prostu.

To się pożaliłam.

Ale jest też pozytyw - ostatni zjazd tydzień temu miałam :D A dziś pierwsza od dawna rodzinna sobota - szkoda tylko, że pogoda nie dopisała.