Bo tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nadać mu imię i pokochać...
poniedziałek, 23 marca 2009
w drodze na drzemkę :)
Zarazek zmęczony - co widać - więc niezadowolony. Uwadze polecam jednak nie Zarazkową minę, tylko ilość rzeczy, które postanowiła zabrać ze sobą do łóżeczka. Zrezygnować nie chciała z niczego. Przyznaję, że w obliczu "przeddrzemkowej" histerii poddałam się i nie próbowałam ograniczać Hankowego "towarzystwa". Dla porządku dodam, że po drodze Hania zgubiła jeszcze gumową kaczkę, kaczkę - szmaciankę i lalę :D
Minimalistki to my nie wychowujemy ;P
Kopciuszek :)
Ciężki jest los Kopciuszka - trzeba przebierać, oddzielać, przekładać, przesypywać, zamykać pudełko i otwierać pudełko...Uffff..... Nasz współczesny Kopciuszek spinki sortował. Zabawa była przednia do momentu, kiedy to Kopciuszek zapałał przeogromną chęcią skonsumowania spinki z biedronką. Matka pudełko zabrała i skończyło się płaczem. Bo Matka zawsze najlepszą zabawę popsuje ;P
niedziela, 22 marca 2009
obiadek
jesteśmy!
poniedziałek, 16 marca 2009
Zarazkowy mały sukces(ik)
Magda, mama Toli, miałam wątpliwości, czy nasz mały sukces na blogu opisywać. Zarazkowy Tato rozwiał jednak wątpliwości twierdząc, że przecież po to blog, żeby opisywać w nim ważne dla nas wydarzenia, więc piszę. Mam nadzieję, że Hanna mi wybaczy ;) (jak będzie własne dzieci miała, na pewno zrozumie ;))Jakąś godzinkę temu Hania zasygnalizowała, że kupkę chce :D Dotychczas - jeśli miała akurat dobry nastrój - pokazywała na pieluszkę dopiero wtedy, kiedy już trzeba było ją zmienić ;) Na nocniczek raczej siusiu i raczej wieczorem przed kąpielą, ale też nie zawsze - nie bardzo chciała siadać a ja nie nalegałam bo uważam, że jeszcze mamy czas. Aż tu dzisiaj Hania przyszła i pokazuje na pieluszkę, tam gdzie pupa ;) Myślałam, że kupkę zrobiła, sprawdzam - czysto, więc sądziłam, że bączka dziecko puściło, ale skoro już ją z tej pieluchy rozebrałam postanowiłam chociaż na chwilę na nocnik posadzić. A ona usiadła, zrobiła co miała zrobić, wstała i poleciała do pokoiku po czystą pieluszkę :P
Utwierdziłam się w przekonaniu, że nie ma co ponaglać, kiedy przyjdzie pora dziecko samo "załapie" o co chodzi :) Teraz pytanie tylko, kiedy następny raz zawoła - żeby nie było tak, że do 3 urodzin będzie kazała nam czekać :P
Nasza duża dziewczynka :*
środa, 11 marca 2009
przesyłka
Hania dostała od Babci Marysi list. Prawdziwy :) Ze znaczkiem, pieczątką i zaadresowany do Zarazka :) A w kopercie - Clifford :D Radości nie było końca - dziękujemy :*
inni goście
Od pewnego czasu odwiedzają nas w porze śniadania (i nie tylko) inni goście niż dotychczas, Sikorki jakoś ograniczyły odwiedziny, teraz gołębie przylatują :) Zważywszy na fakt, że wielkość karmnika jest do ich gabarytów średnio odpowiednia, muszą być baaaardzo głodne ;P A Hania ma radość wielką, bo gołębie nie są tak płochliwe jak sikorki były :)
prawie jak Matejko :)
Teraz sobie pomyślałam...Może Zarazek nie cieszy się tylko śmieje z moich dzieł...?
Dziękujemy :)

Z zaskoczeniem (bardzo miłym, nie przeczę :) ) odkryłam, że
kala przyznała naszemu blogowi wyróżnienie :) za co serdecznie dziękujemy :)
Z otrzymaniem takiej nagrody wiążą się pewne obowiązki, które niniejszym wypełniam
A więc należy:
1. Wstawić logo na blogu.2. Wstawić link do osoby, która wyróżniła mój blog.
3. Nominować 7 kolejnych blogów.
4. Wstawić linki do tych blogów.
Diar i mała Nela za walkę z przeciwnościami
Kala z Hanką bo bardzo lubię
Motylka i Motyleczki dwie zawsze marzyłam o córeczkach bliźniaczkach :)
Solka z Emilkiem męski akcent :)
Magda z Tolą bo Tolkowe filmiki powalają na podłogę :D
Tata Amelki za przemyślenia
pierwsza żona bo nastraja mnie optymistycznie :)Gratuluję :)
dziewczyna z Panadolem
Tak radzimy sobie z podawaniem leków w postaci płynnej. Skutkuje. Z reguły skutkuje - Eurespal nie przeszedł, ale paskudny jest, przyznaję :)
niedziela, 1 marca 2009
o gustach się nie dyskutuje ;)
A poniżej - nasze dziecko z uwagą i ze smakiem dobiera sobie oglądane treści. Jak widać gust ma już ukształtowany - aż się boję, co będzie za kilkanaście lat oglądała skoro od "Psów" Pasikowskiego zaczyna :P
Jeszcze tylko musi dziewczynka dopracować wkładanie płyty do szuflady DVD ;))
nasza bida malutka :(
Tak było wczoraj. Zarazek chory - z noska się leje, z oczu się leje....Taka nasza bida malutka cały dzień tuliła się do Mamy i tylko podsypiała sobie taka wtulona na kolanach co jakiś czas. Całe szczęście dziś już o niebo lepiej, nawet rozrabiać Haniutek zaczął ;)
czwartek, 26 lutego 2009
Taty pomysł na...
...spacer :D Zarazkowy Tato podjął wczoraj męską decyzję: ubierasz Dziecku 3 pary grubych skarpet i idziemy pochodzić po kałużach :) Dzieciak w mig zrozumiał Tatusiowe intencje i z uśmiechem przyniósł z półki kalosze (sama wybrała, bez pomocy :) ) Mama cień wątpliwości miała, jednak w głosowaniu było 2:1 więc nawet nie zaczynałam jakiejś konkretniejszej dyskusji :)
Bilans: 2 pary kompletnie przemoczonych i ubłoconych rękawic, mokra kurtka i rękaw sweterka, woda w podwiniętych nogawkach spodni (rzeczywiście są nieprzemakalne ;P ) i mega szczęśliwe Dziecko wracające z płaczem do domu (bo jeszcze połaziłaby sobie najchętniej po tych kałużach kolejną godzinę :D)
artystka przy pracy :)
Zarazek bez wątpienia nową pasję ma :) Rysowanie. Dokładniej - kolorowanie. A to ważna różnica - rysowanie na kartkach z bloku zajmuje Hanię na jakieś 10 min, kolorowanie książeczek (do tego przeznaczonych oczywiście :) ) dało naszej córce zajęcie na ponad 45 min, i jeszcze był płacz, że Rodzice każą przerwać i na spacer się ubierać :) Świetna jest, jak tak się na tym kolorowaniu koncentruje - uważnie dobiera kolory, komentuje po cichu, przekłada kredki z miejsca na miejsce, a kiedy już dobierze właściwą oświadcza: "TA!" :D Nasza artystka :*