Farbki do malowania rączkami przyniósł Hani zajączek, jednak ze względu na piękną pogodę nie miałyśmy do dziś czasu na malowanie :) Artystka nie ograniczała się do malowania po kartkach, w użyciu była też podłoga, ława, podkładka pod talerz i gazeta z programem :) Ale to nic, najważniejsze, że zabawa była przednia :D
Bo tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nadać mu imię i pokochać...
środa, 6 maja 2009
rączką malowane
brrrrrrrmmmm.....
Hania pokochała samochody ostatnio, stała się więc dumną i szczęśliwą posiadaczką 2 aut :) Kazała je sobie rozpakować zaraz po wyjściu ze sklepu i jechaaaała :) Każdy murek należał do niej. Tylko "brrrrmmmm, brrrmmm..." było słychać :)
Wieczorem auta kąpały się z Hanią, nie dała ich sobie odebrać nawet podczas wycierania i ubierania w piżamkę :)
Potem przyszedł czas na kolację - oczywiście też z samochodami w rączkach
I wreszcie pora spania - z "przytulankami" rzecz jasna :)
leci w kulki, nie ma co ;)
A to relacja z poprzedniej wizyty "na kulkach". Jest to o tyle istotne, że dotychczas Hania siedziała tylko w małym baseniku z kulkami, tym razem jednak odważyła się i zjeżdżała wprost do dużego basenu :) I bardzo bardzo jej się podobało :)
w "Dżungli" (part 2)
To ta sama wizyta "na kulkach", jednak wydarzenie godne osobnej notki :) Po przejściu z Tatkiem toru przeszkód, Zarazek postanowił zrobić to powtórnie. Całkiem SAM i bez niczyjej pomocy. Nasza dzielna dziewczynka, strasznie jestem z niej dumna :D I już mam pewność, że odwagi to Hania nie ma po mnie, ja bym tam za przysłowiowe chiny ludowe nie wlazła :)
W"Dżungli" (part 1)
Dawno nas tam nie było, ale pogoda była tak cudna, że szkoda było w pomieszczeniach siedzieć. Dziś za to ponad godzinę byliśmy i było super. No może pomijając fakt, że jakiś 5-latek nie chciał się bawić z Haniutkiem w domku, i dziewczynce strasznie przykro się z tego powodu zrobiło. I usteczka w podkówkę, i już prawie łezki poleciały, i tak stała jakby nie rozumiała o co chodzi właściwie i dlaczego ktoś ją przegania :( Strasznie mi się żal zrobiło tej naszej towarzyskiej córeczki... Ale niech chłopak żałuje.
Poniżej - tor przeszkód z Tatkiem :)
Hanna deszczowa
Bo nie ma znaczenia, czy deszcz pada czy słonko świeci. tak samo nie ma znaczenia, czy Zarazkowej Mamie chce się wyjść na dwór czy może akurat poczytałaby gazetę na przykład. Niezależnie od okoliczności spacer musi być. Bo Hanka bez spaceru jest - delikatnie mówiąc - trudna :) Więc lepiej się zmobilizować i na spacer z Dzieckiem wyjść :)
wtorek, 28 kwietnia 2009
o Hani, co spać nie chciała
W porze południowej drzemki Hania radośnie stwierdziła, że spać to ona nie będzie. I już.
Przyznam, że ta decyzja nieco skomplikowała Zarazkowej Mamie plan dnia - zwykle w porze drzemki obiad robię, wczoraj jednak było to bardzo trudne :) A nie śpiąca Hania, której matka czasu nie mogła poświęcić, to wulkan pomysłów :)
Wyszłam do łazienki. Chwilę mnie nie było. Wracam i widzę - jak niżej. Moje kwiatki... Ogrodniczka mała, nie ma co :)
Posprzątałyśmy razem i wróciłam do kuchni dalej z obiadem walczyć. Coś jednak za długo było cicho - idę sprawdzić, co też tym razem Dzieciak wymyślił i...tadam!
Obiad był spóźniony. Zarazek padł ok. 15.00. Dzień rozbity. Następnym razem ją przywiążę do łóżka żeby spała (albo przynajmniej niech będzie w jednym miejscu ;) )