wtorek, 21 kwietnia 2009

Wielkanoc - fotorelacja

Wielkanoc niespodziewanie spędziliśmy u Dziadków :) Pogoda dopisała, humory też, fajnie było :)


Był spacer z Hubertem i Ciocią Ewą, na który to spacer Zarazek zdecydował się pójść przekupiony perspektywą puszczania baniek ;)


było też malowanie pisanek z Hubercikiem i Babcią Marysią - Hanna miała troszkę inna wizję jak zwykle, więc dla niej skończyło się na rysowaniu po kartce papieru :)


I zdobienie ciasteczek też było - w tle efekt końcowy, zdjęcia z przebiegu prac wstawię jak nam Ciocia Ewa przyśle ;)


W Wielkanoc - zbieranie jajeczek w drodze do podarków od wielkanocnego Zająca...

...z konsumpcją ;) ...

...Zając też miał szansę się posilić :)


Było poznawanie przyrody (najbardziej fascynujące były mrówki, które Hania próbowała złapać i przytulić ale uciekały nie wiedzieć czemu) i trochę ruchu na świeżym powietrzu


Hania musiała też znaleźć czas na pomoc Tatusiowi w naprawie samochodu

(konflikt interesów - kto wreszcie jest szefem w tej ekipie?!)


Była też wojna na pisanki - Hubert był niekwestionowanym zwycięzcą

Tak minął nam dzisiejszy ranek. I przedpołudnie. I popołudnie. I wczorajsze przed- i popołudnie też. Tak w ostatnich dniach mija nam praktycznie każda chwila spędzona w domu, chociaż zbyt wielu tych "wolnych chwil" nie ma bo pogoda cudna i na dworze siedzimy :) Piosenki Kubusia Puchatka, które podarował Hani wielkanocny Zajączek, robią furorę :) I te ruchy :)

wtorek, 14 kwietnia 2009

samodzielność - odsłona 6




Od niedawna niekapek jest raczej na spacery, w domu Zarazek pije z "kapka" :) czyli kubeczka z dziubkiem po prostu. Albo ze zwykłego DOROSŁEGO kubeczka :) I nawet rozlewa już niewiele - dzielna duża dziewczynka

piątek, 10 kwietnia 2009

do Babci idę :)


Tatko nas podwiózł. więc poszłyśmy do Babci Lucynki w odwiedziny. Takie małe przygotowanie przed wyjściem na dwór :) A ile radości było że Dziecko z domu wypuścili... ;D

na dwór nie wolno...



...więc oglądanie książeczek na parapecie musi wystarczyć, i zerkanie co trochę na świat, co to za oknem tak blisko i tak daleko

odkrywane na nowo







Zwykle dzień spędzamy na powietrzu więc nie bardzo Zarazek ma czas odkrywać swoje skarby. Teraz doktor na dwór wychodzić nie kazał, więc i czasu na eksploracje nieco więcej się zrobiło :) I wszystko było takie "ach!" i "och" :D Chyba muszę jeszcze ze dwa takie pudła spreparować, ot tak, na czarną godzinę ;)

teatrzyk






W roli głównej wystąpił kubeczek z wodą, którą to wodę w drodze wyjątku Rodzice pozwolili na tapczanie w pokoju wylewać, przelewać, popijać i co tam tylko Hankowa dusza zapragnęła (ze względu na to, że Hania chora i musi w domu siedzieć) . W pozostałych rolach - fioletowa duża gumowa kaczka kąpielowa, żółta mniejsza kaczka kąpielowa oraz świnka-pacynka :)

parówkowym skrytożercom mówimy "nie!"


"zdrada!!!"



Tak najprawdopodobniej zakrzyknęłaby Myszka, gdyby krzyczeć umiała ;) Myszka straciła Hani zainteresowanie, Hania teraz lubi Maksia :) A historia Maksia zatoczyła koło - kiedyś był on ulubioną przytulanką Hubercika, teraz do Hani się przytula. Szczęściarz z tego Maksia, że do takich super dzieciaków udało mu się trafić :)

każdy sposób jest dobry...



...żeby Dzieciak zechciał troszkę dłużej niż milisekundę na nocniku posiedzieć :P Zabawa była taka fajna, że tym razem był płacz kiedy Matka kazała zakończyć "posiedzenie"

"OŁA"





To nic, że Wielkanoc za pasem i zające i kurczaki dokoła. Nasze Dziecko przypomniało sobie o Bożonarodzeniowym gadżecie ;) "OŁA" się nazywa - znaczy Mikołaj :)

zabawa kolorami


Dotychczas Zarazkowe rysunki były raczej dość ubogie w kolory, często dominowała czerń i brązy, jednak od niedawna ta tendencja uległa zmianie ;) Hania bawi się kolorami, próbuje nakładać jedne na drugie, sprawdza, jak wyglądają na różnego koloru kartkach, eksperymentuje dziewczynka :) I nieustannie rysowanie sprawia jej ogromną radość. A już najbardziej lubi rysować po książeczkach, które do kolorowania się nie nadają - nad tym pracujemy powolutku :)

stłuczka

Oto jest. Pierwsze stłuczone kolano ;) Były już stłuczone różne części ciała, jednak kolana jakoś do tej pory stłuczenia omijały :)

wiosna do nas przyszła :D


Przyfrunęła dokładnie mówiąc. Biedroneczka. Haniutek był zachwycony, miał nawet w planach wziąć ją na swoją rączkę, jednak ostatecznie tylko się przyglądał :)