sobota, 20 grudnia 2008

nowa sympatia






Zarazek ma nowego przyjaciela. Lekko podstarzały, nie ogolony, okularnik i na dodatek ubrany w czerwoną piżamę ;) Mikołaj znaczy. Mikołaja przytargała kiedyś z pracy Babcia Lucynka - stał w sklepie na wystawie i się kurzył. Mikołaj odgrywa z 5 melodii poruszając przy tym rękami i lekko resztą ciała również i jest to w chwili obecnej absolutny hicior :) Troszkę się obawiam, że wygryzie wielkanocnego zajączka, chociaż troszkę dziwnie wyglądałby w koszyczku ;) Ale wracając do tematu - Hania żąda włączenia mikołaja zaraz po przebudzeniu, jeszcze dobrze nie otworzy oczu i już pokazuje że muzyki nie słychać. Nosi go ze sobą po całym domu, najczęściej trzymając za czapkę :) Przytula, całuje, daje "cześć". Prowadza po podłodze, rozmawia z nim, pokazuje jak mikołaj robi "hopa". Tańczy i śpiewa do melodii, które zabawka wygrywa. Świetna jest w tym swoim mikołajowym zamiłowaniu :) Chyba będę musiała poszukać jakiegoś zapasowego, bo nie wiem co będzie jak się ten egzemplarz zepsuje

kuracja odmładzająca



Tak właściwie to nie wiem, co Zarazek będzie robił za lat kilkadziesiąt, skoro już teraz wypróbowuje techniki odmładzające :) Hania za wiele się nie naraczkowała, od razu rwała się do chodzenia. Teraz jednak zatęskniła za światem widzianym z perspektywy raczkującego malucha i intensywnie raczkuje. Wychodzi jej to średnio - dupka jakaś za ciężka, ruchy powolne, ale nie poddaje się dziewczyna :D Tak więc mamy powrót do młodości ;P

choróbska ciąg dalszy :/

Właściwie to już zdrowienie następuje :)Najwyższy czas :) Jednak bez antybiotyku się nie obyło. Z jednej strony jest to dla mnie jakaś taka osobista porażka - Zarazek nauczył mnie, że nie choruje ;) Jednak poważnie mówiąc - i tak nie jest źle, przez 1.5 roku Handzia praktycznie nie chorowała :) No ale poza tym, że zdrowieje, porażka na całej linii :( Hanka nauczona jest wychodzenia na dwór. Praktycznie od urodzenia codziennie 2 spacery po min. 2 godz. A teraz od poniedziałku w domu siedzimy - Hania co pewien czas podchodzi do drzwi, pokazuje na kurteczkę i szkoda mi jej okrutnie, ale cóż, musimy wytrzymać. Kolejny problem jest taki, że ja nie wiem czy wytrzymam ;) Zdrowiejąca Hania zamknięta w domu to istny wulkan, który nie może znaleźć ujścia. Tak więc jest marudzenie, roznoszenie zabawek po całym domu, pokazywnia humorów, czasem jakaś malutka histeria - ot tak, żeby Matce nudno nie było ;) No i jeszcze Święta za pasem, a ja w temacie zakupowym w polu bom w domu uziemiona :/ No ale nic to, damy radę! Może w poniedziałek - wtorek chociaż na godzinkę wyjść się uda...

wtorek, 16 grudnia 2008

tak wygląda moje miasto nocą...






Fotki średniej jakości ale nie było czasu na powtarzanie, kombinowanie itp :) Niezależnie od tego uwielbiam tą przedświąteczną atmosferę, oświetlone wystawy, ulice...I tym bardziej mi żal, że od kilku lat zaczyna się to wszystko zaraz po Wszystkich Świętych i do Świąt człowiek już taki "opatrzony" z tymi dekoracjami, radość już nie ta sama. No i śniegu nie ma :/

sobota, 13 grudnia 2008

maryna, gotuj pierogi! :D


Oczywiście nie Maryna, tylko Hanna :) Święta coraz bliżej, czas więc rozpocząć niezbędne przygotowania kulinarne. Zarazek jak na dziewczynkę przystało, postanowił spróbować swych sił w gotowaniu. I to od razu świątecznych uszek :) Dziewczynka poradziła sobie bardzo bardzo dobrze - najpierw, jak widać, wykonała "telefon do przyjaciela" żeby upewnić się, że Mama z Babcią mają odpowiedni przepis ;)


Potem poszło już z górki. Początkowo nieśmiało, z czasem coraz odważniej Hania wyrabiała ciasto.






Gniotła, dzieliła na mniejsze, znowu gniotła...








Najwięcej radości sprawiało dosypywanie mąki. Najlepiej dużo i bezpośrednio z torebki :) Dobrze, że zdążyłyśmy zareagować, bo inaczej przyszłoby nam lepić uszy z ponad kilograma mąki, który Hania radośnie postanowiła wsypać do miski :D







Potem już tylko wałkowanie...





...i uszka gotowe :) Gdyby nie nasza mała pomocnica byłoby naprawdę ciężko ;)

piątek, 5 grudnia 2008

taniec z gwiazdami - finał




Ściślej - taniec gwiazdy :) Mistrzostwo świata po prostu! Proszę zwrócić uwagę na pracę bioder i fantazyjne ruchy rąk - najlepszym daleko do tego ideału ;) I te obroty, ach...
Zarazek długo tak potrafi. I za każdym razem tańcuje, jak tylko muzykę usłyszy. A jeśli akurat w wózku siedzi, tańczą same rączki. Nasza tancereczka kochana :D Może jednak nie będzie prezydentem tylko mistrzynią tańca towarzyskiego? (to tak a'propos niespełnionego marzenia Mamy ;) )

DOPISAŁ TATUŚ:
Nasza córeczka odziedziczyła talent taneczny po tatusiu :) Tatuś jak miał 20 lat mniej to też się tak ruszał:)

zakazane rewiry












Zarazek bardzo rzadko ma wstęp do kuchni - dlatego jeśli już tam wejdzie, radości nie ma końca :D

kolejny ząbek :D

Niniejszym informuję, że Zarazek ma kolejnego, 15 już ząbka - prawa górna trójka się pokazała :) Tylko patrzeć a i dolna sie przebije :)

Zarazkowej miłości do butów ciąg dalszy





Zarazek w swej miłości do obuwia wszelakiego rozwija się szybko :) Ostatnio Taty buty już jej nie starczą, postanowiła - jak na prawdziwą kobietę przystało - sprawdzić się w chodzeniu w Babci butach na obcasach. I to nic, że kozaki, to nic, że do pasa - dzielnie kroczyła przed siebie. No gwiazda po prostu ;)

tańce przewracańce



No cóż - jak widać nawet najlepszym zdarzają się potknięcia :D

rodzinna niedziela









Zarazkowi Rodzice nie jechali do szkoły, więc byliśmy na rodzinnym spacerze :) Pokarmiliśmy łabędzie i kaczki (tym razem nie nad morzem tylko nad kanał poszliśmy), Zarazek miał okazję doskonalić chodzenie... Super było :D

inne "kulki" :)










Byłam z Zarazkiem na kulkach, tylko nie na tych co to zawsze chodzimy, ale na innych. Generalnie trochę porażka, bo to sala dostosowana raczej do starszych dzieci. Były tam jednak 2 zabawki, które spowodowały, że siedziałyśmy tam godzinę i był płacz jak trzeba było do domu wracać. Zjeżdżalnia i kuchenka :) Na zjeżdżalni moje dziecko po raz kolejny mnie zadziwiło, jako że praktycznie sama wchodziła po schodkach i zjeżdżała w dół :) Asysta Babci była jednak niezbędna, ponieważ Handzia siadała o jeden schodek za wcześnie, ale to właściwie drobiazg taki. Kuchenką zachwycona byłam równie jak Zarazek - mikrofala miała guziki do wciskania, a po postawieniu garnuszka na "palnik" bulgotało jakby się zupa gotowała czy coś :) Jak widać zabawa była bardzo wyczerpująca - Haniutek usnął jak tylko na ulicę wyszłyśmy, nawet swojej ulubionej bułeczki nie zdążyła zjeść :) Pomimo ubogiego zasobu zabawek dla roczniaków będziemy tam wracać, chociaż na chwilkę :)

środa, 3 grudnia 2008

Hania chora :( znowu :/

Niby tylko katar, ale trzyma już długo, nawet u lekarza byliśmy, chociaż daleka jestem od latania po lekarzach z katarem jednak sytuacja zmusiła. Moje biedne dziecko - z noska się leje, z oczu się leje, kicha regularnie co 10-15 minut, jak nie kicha to kręci w nosku, pozycji do spania znaleźć sobie nie może bo na plecach ciężko oddychać, na brzuszku natomiast katarek spływa i w nosek łaskocze :( Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej

czwartek, 27 listopada 2008

wieczorne usypianie

Wieczorne uśpienie Zarazka zajmuje mi zwykle 4-6 kołysanek (taki nowy przelicznik czasu ;) ), częściej 4 niż 6. Jest to do wytrzymania. Jestem w stanie znieść nawet 8 kołysanek - w drodze wyjątku. Jednak to, co działo się dzisiaj, to było już, brzydko mówiąc, przegięcie :/

A więc:
1 kołysanka - cycuś, buziaczek dla Mamy i przemieszczenie się do swojego łóżeczka (dla niezorientowanych - nasze łóżko stoi obok Zarazkowego i ma zdjęty bok tak więc Haniutek może swobodnie przemieszczać się między swoim a naszym łóżkiem)

2, 3 kołysanka - powinnam zdążyć jeszcze na "Tylko miłość", super!

4 kołysanka - Zarazek trenuje wstawanie z prędkością światła i dawanie Mamie całusów, z kładzeniem się jest nieco gorzej; leżę obok i nie odzywam się tylko Hanię kładę - tak jak Superniania kazała

5,6 kołysanka - Superniani powinni dyplom odebrać :/ A wogóle to ile można mieć siły na wstawanie/kładzenie się??? I dlaczego tak dużo ;)

7 kołysanka - dziś nie obejrzę serialu; Zarazek jest oporny na metody Superniani a mnie się cierpliwość kończy więc podnoszę głos i próbuję wyegzekwować próbę zaśnięcia,skutek jest zdecydowanie odwrotny - Haniutek ma świetną zabawę kładąc się i udając, że chrapie (!)

8 kołysanka - liczę do 10...nie pomaga; napięcie ustępuje gdzieś przy 40

9 kołysanka - zła jestem na siebie, że nie biję Hanki; w myślach widzę, jak dostaje ode mnie klapsa i z płaczu usypia (wyrodna matka, wiem, ale w chwili desperacji jak widać każdy sposób jest dobry ;) )

10 kołysanka - zaczyna się "pokładać", może uśnie wreszcie? Kolejne buziaki dla Mamy - może wreszcie na dobranoc?

11 kołysanka - w zasypianiu towarzyszą Zarazkowi 2 misie i lala, Mama dostaje całusy od misiów i lali, Haniutek całuje misie i lalę, misie i lala całują się nawzajem a potem całują małpki wyszyte na ochraniaczu łóżeczka i kołderce (co to jest, do cholery - film dla dorosłych czy jak???!)

12, 13 kołysanka - Zarazek kładzie się i leży dłuższą chwilę (więc to już, nadszedł ten cudowny moment...), przybiera pozycję z nóżkami na mojej twarzy - postanawiam nie reagować dla dobra sprawy ;)

14 kołysanka - fałszywy alarm :/ Zarazek postanawia sprawdzić, czy cysie są na swoim miejscu po czym cysie dostają buziaki i Mama dostaje buziaki (to był chyba 274 buziak tego wieczora ;) )

15, 16 kołysanka - zaczyna sobie poduszkę układać a mnie znowu ciśnienie rośnie; a może tak dać jej wina albo melisy przynajmniej...? ;)

17 kołysanka - leży i myśli, ale tym razem nie dam się nabrać i nie robię sobie większych nadziei, że to JUŻ

18,19 kołysanka - szuka sobie miejsca - zwykle z kończyną na mojej twarzy ale co tam :) potem rezygnuje i postanawia położyć się obok mnie tak, żebym nie zauważyła (zwykle w takiej sytuacji Hania jest odkładana do swego łóżeczka) więc najpierw kładzie obok mnie rączkę, potem nóżkę, potem drugą nóżkę i hop! już jest na naszym łóżku; ponieważ leżałam na samym brzegu, Hanka zmieściła się gdzieś tak na 20 cm :) tym razem nie protestuję, niech się tuli byle tylko już zasnęła...

20 kołysanka - 369 buziak dla Mamy i 142 dla cysiów i...

21 kołysanka - WRESZCIE SPI!


Tak to właśnie dzisiaj wyglądało. Jeszcze nigdy nie usypiałam Zarazka tak długo. Każda z kołysanek trwa średnio 2,5 minuty. Dzisiejsze usypianie to było mistrzostwo świata po prostu :/ Dzielna dziewczyna, twarda jest :P

DOPISAŁ TATUŚ:
Ale mamusia ściemnia, jak Haniutek podrośnie to jej opowiem jak mamusi rósł nos; jak Pinokiu :) Nie mogło być 21 kołysanek ponieważ na płytce jest tylko 14 :)

gabinet odnowy







Jak to zwykle bywa, Zarazek wykorzystał Mamy nieobecność chwilową (bardzo krótko-chwilową ;) ) i postanowił skorzystać z dobrodziejstw współczesnej kosmetologii (?) wsmarowując całe pudełko starego poczciwego kremu Nivea w piżamkę, kanapę i troszkę w siebie też ;) Całe szczęście, że Zarazkowi nie zasmakował ten specyfik, bo gotowa jeszcze nawilżać/natłuszczać się od środka :P
Wnioski: 1. Kanapie i piżamce zmarszczki nie grożą :) 2. Nie mam pewności, czy nawilżenie/natłuszczenie piżamki nie jest permanentne (kanapa się wyczyściła, sama nie wiem jakim cudem :D )

siedmiomilowe buty


Zarazkowe zamiłowanie do Tatowych butów przybiera dość nieoczekiwane formy :) Ciekawe, ile czasu zajęłaby piesza wycieczka do....do Zakopanego powiedzmy :)

kfc z niespodzianką




Dziś na obiad zamówiliśmy kurczaka z kfc z dowozem do domu :) Jakież było nasze zdziwienie, gdy kurczak okazał się...

...Zarazkiem!


Nowa forma zabawy w chowanego, przez Zarazka wymyślona :) Najpierw Hania się chowała, a potem mi dawała wiaderko żebym ja się chowała. Problem polegał na tym, że moja głowa nie mieściła się w wiaderku - Zarazek był niepocieszony ;)

zima przyszła :D










Pierwsza świadoma Haniutkowa zima :) śnieg został przez Zarazka dokładnie obejrzany, spróbowany...zaskoczeniem byla jego niska temperatura :) W nadziei na powtórkę, musimy Zarazkowi sanki kupić chyba...

A patrząc na ostatnie zdjęcie uświadomiłam sobie właśnie, skąd mamy ten mega-katar :/ Że też wtedy nie widziałam tej gołej szyi :(