niedziela, 13 czerwca 2010

pogawędki z Zarazkiem :)

Babcia rozwiązuje z Hanią krzyżówkę.
- Pracownik szpitala... - czyta hasło do rozwiązania
- Mama! - odpowiada Hania zadowolona, że wie :)

sobota, 12 czerwca 2010

pogawędki z Zarazkiem :) "na żywo"

wreszcie i do nas przyszło lato :D


Możemy więc z przyjemnością spędzać wolne dnie na świeżym powietrzu. Chociaż w zeszłym roku o tej porze byłyśmy już po pierwszym moczeniu stópek w Bałtyku - teraz jeszcze na to za zimno. Chociaż po piasku na bosaka Hania już biegała ;)











Mama śpadeja pupi? Pupi Hani?

Koszulkę ze "Spajderem" Hania zobaczyła na wystawie i bardzo, ale to bardzo zapragnęła ją mieć. To nic, że nie ma pojęcia któż to taki ten Spajdermen ;) A ponieważ uwielbiamy spełniać marzenia naszej córeczki - oto jest. Jak widać zaraz po kupnie Hania nie zdejmowała jej z siebie nie tylko w ciągu dnia ale też do spania :)










Skuteczna ta koszulka - można śmiało biegać po suficie. Jak na "Śpadeja" przystało :)



już wiadomo, gdzie znika sernik z lodówki babci :)





Posted by Picasa

spacerek "konno"

Dla Hani i konia może i spacerek. Dla nas prawie jogging - w takim tempie dziewczynka na koniu pomyka :)











jak szybko zrobić zakupy

Nieźle dziewczynka kombinuje ;)


pogawędki z Zarazkiem :)

Wieczorem Zarazkowy Tato opowiada, że Hani spodobał się bardzo plakat wyborczy jednego z kandydatów na prezydenta. Tato kończy swą opowieść:
- I na tego pana zagłosuje mama
- Mama nie wie na kogo zagłosuje bo nie widzi odpowiedniego kandydata - odpowiadam
- Kadydananta? - dopytuje się Hania
- Tak Haniu, kandydata - potwierdzam
- Hania jeśt kadydananta - odpowiada dziewczynka z uśmiechem :)

Kto wie, kto wie...?

*************************************************************************************

Hania chce sama zejść ze stromych schodów
- Dobrze, tylko powolutku, uważaj - pouczam
- Śpokonie, mama - uspokoiła mnie córka dodatkowo wyciągając przed siebie rączkę w geście "nie martw się, dam radę" :)

*************************************************************************************

Podczas spaceru mijamy mężczyznę poruszającego się na wózku inwalidzkim.
- Pam jowej ma? - dopytuje Hania
- Nie kochanie, to nie rower. Pan ma chore nóżki i nie może chodzić, musi jeździć na takim wózku - tłumaczę dziecku
- Pam choją ma jewą nókę ci pawą? - docieka Zarazek

Zaskakuje mnie to u dzieci. Jeden problem wyjaśniony, nie ma co dalej wnikać. Trzeba wymyśleć sobie nowy problem do rozwiązania dla rodziców :)

*************************************************************************************

Hania stoi na promenadzie, słucha muzyki. Obok niej przeciska się kobieta z dziecięcym wózkiem niemal jadąc jej po nóżkach
- Pasiam sie mói! [przepraszam się mówi] - upomina Hania podniesionym głosem i z groźną miną :)

*************************************************************************************

"Indianie" przyjeżdżają do nas co roku, nigdy jednak Hania nie reagowała tak żywo jak dziś. Przy okazji popołudniowego spaceru miałyśmy okazję wysłuchać pierwszego w tym roku "koncertu" (pokazu?). Hania była zachwycona, stała zasłuchana dobre 30 minut, nawet wizja loda z posypką czy przejażdżki na samochodach nie zdołała jej przekonać do odejścia.
- Mamo, ja takie pamy nie idziała! [nie widziałam tych panów] - powtarzała z przejęciem co chwilę

Chętnie wrzucała też pieniążki do koszyczka. Najpierw poprosiła mnie o finansowe wsparcie, potem postanowiła sięgnąć do swojego portfela. Wrzucała pieniążki do czasu kiedy spostrzegła, że niechcący wrzuciła za dużego pieniążka (zamiast 20 czy 50 groszy wrzuciła złotówkę) - podeszła więc do koszyczka z powrotem odbierając co jej ;)

wtorek, 8 czerwca 2010

rodzina

Hania myje rączki przy zlewie w łazience. Przy okazji z uwagą przygląda się szczoteczkom do zębów i opowiada co widzi:
- To moja, Hani. To mamy, to taty - wskazuje po kolei prawidłowo. - Moja jodzina [rodzina]: mama, tata, Hania. I dzidzia. Dzidzia moja jodzina teś

Ehh, i znowu się rozpłynęłam :)

problemik ;)

- Mamo, chodź, pimy! - woła Hania gdzieś po obiedzie :)
- Idziesz spać kochanie? - miałam zamiar pogapić się w tv albo poczytać gazetę albo cokolwiek innego
- Nie, mamo. Hania pi i mama pi - dziecko nie pozostawiło mi złudzeń że oczekuje towarzystwa i przytulanek w rodzicielskim łózku; poszłam więc

Hania wskoczyła pod kołdrę, kazała mi zrobić to samo. Leżymy więc
- Mama, pimy! - zarządziła dziewczynka
- A nie możemy poleżeć tylko?
- Nie. Mama mkij oka, pimy [nie mamo,zamknij oczka, śpimy]- ot, uparta sztuka ;)

Zamknęłam oczy na chwilę, po czym lekko uchyliłam powieki i zobaczyłam, że Hania leży z otwartymi oczkami i wpatruje się we mnie
- Oj Haniu, miałyśmy spać razem, zamykaj też oczka - próbuję wprowadzić swoje zasady ;)
- Nie mamo, Hania nie. Jak oka tak (tu Zarazek mocno zacisnął oczka) to nie widzę nić [Hania nie zamknie oczek bo kiedy zamyka nic nie widzi]- wyjaśniła dziewczynka

No tak, to jest pewne utrudnienie. Hania nie dała się przekonać, że kiedy ja zamknę oczy też nic nie widzę :)

sobota, 5 czerwca 2010

dzień dziecka

Najfajniejsze w tegorocznym Dniu Dziecka było to, że cały ten dzień mogliśmy spędzić razem :) Wprawdzie pogoda troszkę nie dopisała, ale byliśmy przygotowani na każdą ewentualność

Na początek - piknik dla dzieci. Niestety organizowany raczej z myślą o dzieciach starszych, więc nie byliśmy tam zbyt długo


Wata cukrowa - według Hani zdecydowanie przereklamowana :) Kleiła się jakoś i nie chciała zmieścić do buzi :)



Potem był spacer w strugach deszczu (nie udokumentowany) i - kiedy wreszcie przestało padać - przejażdżka samochodem



Następnie kolejna impreza - tym razem już również dla maluchów. Niestety, program został mocno okrojony w stosunku do wcześniejszych informacji, ale Hani i tak bardzo się podobało


Rysowała kredkami (ciekawa jestem, dlaczego nikt nie wpadł na pomysł skorzystania z kredy i chodnika ;) )



Oglądała występy dziecięcych i młodzieżowych zespołów tanecznych (grunt to zająć sobie odpowiednie miejsce :) )



A na koniec dyrektor Domu Kultury zyskał oddaną pomocnicę :) Hania pięknie pomagała zbierać kredki do pudełka, zwijać papier, i ku naszemu zdumieniu chodziła za obcym człowiekiem krok w krok naśladując jego gesty i ruchy i wzbudzając wesołość wśród osób "z obsługi" , dopóki teren nie został dokładnie uprzątnięty





Fajny był to dzień :D

u fryzjera

W naszym mieście otwarto zakład fryzjerski stworzony z myślą o dzieciach - postanowiliśmy więc sprawdzić, jak też tam jest w rzeczywistości.
Z początku Hania była trochę onieśmielona, ale już po chwili odważniej zerkała w lustro żeby sprawdzić, jak wygląda :)




Na koniec jeszcze chwilka zabawy i żelki dla bohaterki ;P


kto rano wstaje... (czyli jak się śpi w nowym łóżku)

Po pierwszej nocy przespanej w "podmienionym" łóżku, Zarazek obudził się coś koło 6.15. Barbarzyńska godzina ;) Próbowała z nami rozmawiać, z braku naszej reakcji pogadała sobie z Fruzią, a kiedy o 7.10 wstałam do pracy zobaczyłam taki oto widok



Zmęczyła się dziewczynka tą dyskusją chyba i spała prawie do 8.30 :)




Wczoraj natomiast przygotowała sobie takie miejsce do spania




czwartek, 3 czerwca 2010

dama

Dama musi być elegancka w każdej sytuacji - również podczas posiłku. A może głównie podczas posiłku? Jak by nie było Hania - jak na damę przystało - zasiada do stołu ozdobiona najcenniejszą biżuterią :)

Dama wróciła do dziecinnego stolika ponieważ nabrała dziwnego zwyczaju biegania z jedzeniem po całym domu. Mam nadzieję, że szybko jej minie - niedługo przestanie się w stolik mieścić ;)










modelka ;)

-Haniu, tak pięknie dziś wyglądasz, chodź zrobię Ci zdjęcie - rzekł rano Zarazkowy Tato

Dziewczynce nie trzeba było powtarzać dwa razy :)





koncentracja

Temperowanie kredek może być bardzo zajmującym zajęciem :) I wymaga ogromnego skupienia...

(tak tak, stan Haniutkowego ubrania pozostawia wiele do życzenia, ale dziś cały piękny dzień przesiedzieliśmy w domu lecząc przeziębienie, dodatkowo Dziecko ma bunt na picie lekarstw i próbuje nimi pluć - nie miałam cierpliwości na przebieranie chorowitka co chwilę ;)
a na rączce "kibu kibu" [skubi dubi], od wczoraj nieodłączny dodatek)









nasza Coraz Starsza Dziewczynka

Dziś na dobre pożegnaliśmy pamiętające niemowlęce czasy łóżeczko ze szczebelkami, powitaliśmy natomiast Łóżko Dużej Dziewczynki. Z początku Zarazek był zachwycony, przez dłuższy czas wchodziła do łóżka przykrywając się kocem po czym wyskakiwała z niego meldując, że "już jest dzień". Wieczorem entuzjazm nieco osłabł, co było do przewidzenia przecież ;)

Kolorowych snów, córeńko :)



Posted by Picasa

sobota, 22 maja 2010

piosenkarka nam rośnie

Tańczyć i śpiewać dziewczynka uwielbia. Ale to po mamusi - te talenty. I po babci :)


pogawędki z Zarazkiem, czyli koniec słowniczka

Od ostatniego wpisu Hania bardzo bardzo się rozwinęła. Ponieważ fizycznie była sprawna już dość dawno, pozostał rozwój mowy :) Jeszcze jakiś czas temu były to próby budowania zdań ze średnio zrozumiałych dla osób postronnych słów (głównie "łiku" i "paciapcia" ;) ) , teraz - niemal poematy na każdy możliwy temat.
Odkąd Hania zdecydowała się zacząć rozmawiać, nie potrafi przestać. Gada, gada i gada dzień cały - no, może z przerwami na jedzenie :) I tak na przykład: mijamy pieska. Hani nie wystarczy wtedy krótkie stwierdzenie: mama, piesek. O nie. W takim wypadku Hania mówi:

- O, mama/tata, piesek. Cieś, piesek. Piesek mały/duji jeśt. Ja pieska kooocham. Piesek śmuty, nie ma domu. Piesek siuka pama. Paaaaamu!!! Paaaaamu!!! I mniama siuka teś piesek Cieś, piesek, papa! [mamo/tato, piesek. Cześć, piesek. To mały/duży piesek. Kocham pieska. Piesek jest smutny, nie ma domu, szuka pana. - tu Hania pomaga pieskowi znaleźć pana głośno nawołując :) I jedzenia piesek szuka. Cześć piesek, pa]

Zarazek bardzo uważnie obserwuje świat dokoła, zadaje mnóstwo pytań, zapamiętuje. I czasem nas zaskakuje :)

Hania zrzuciła na podłogę notes z numerami telefonów. Babcia próbuje wpłynąć na dziecko, żeby notes podniosło (bo jakoś nie miała dziewczynka ochoty posprzątać po sobie)
- Podnieś Haniu notesik. Zobacz, on leży na podłodze i płacze
Hania przygląda się uważnie notesowi i odpowiada:
- Baba, nie, noteś nie pacie. On nie ma buji [nie, notes nie płacze, nie ma buzi]

W sumie proste i logicznie, nieprawdaż? :)

I pogawędki nabrały innego wymiaru

Hania uwielbia taksówki. Któregoś razu na spacerze mija nas taksówka właśnie.
- Spójrz Haniu, co to za auto pojechało?
- Foda [ford] - odpowiada Hania
- No może i ford to był, ale co to za samochód? Z napisem na dachu, ta... - próbuję podpowiedzieć i uzyskać odpowiedź, której oczekuję - że to taksówka
- Tata foda ma [tata ma forda] - odpowiada dziewczynka zadowolona :)

****************************************************************************

Hania znalazła w tatusiowej torbie torebkę żelków, które uwielbia. Chwyciła za torebkę prosząc o pomoc w jej otwarciu
- Haniu, ale to dzidzi żelki są... Spytaj dzidzi, może się z Tobą podzieli? - mówię do dziecka

Po tych słowach Hania uniosła moją kurtkę do góry, wsadziła pod nią głowę i mówi do brzucha:
- Cieś, dzidzia mała. Hani jeka jenego da? Mozie Hania?
- Tak, tak, tak - odpowiedziała sama sobie zmienionym głosem
- Mama, dzidzia Hani jeka da. Jenego. Uję, dzidzia - poinformowała mnie zadowolona :)

****************************************************************************

Wieczorem tulimy się przed snem i rozmawiamy sobie. Mówię do Hani:
- Haniu, mamusia bardzo mocno Cię kocha. Nawet kiedy rozrabiasz, wtedy też kocham Cię bardzo
- A jak Hania puje? O tak - tu demonstruje plucie, którego nie tolerujemy oczywiście
- Kiedy plujesz mamusia też bardzo Cię kocha. Jest mi przykro i jestem na Ciebie zdenerwowana, ale nadal bardzo mocno Cię kocham

Hania położyła się i myśli przez chwilę, po czym podnosi główkę z poduszki i stwierdza:
- Mama kici, Hania mamę kocha moćno [jak mama krzyczy Hania też mamę mocno kocha]

No tak... Matka też czasem ma gorsze dni ;/

****************************************************************************

Zarazkowy Tato gra z córką w zgadywanki. Na obrazku bałwanek, lody i czajnik z wrzątkiem
- Co jest gorące? - pyta tato
Hania wskazuje prawidłowo czajnik

- A jakie są lody? - wtrącam się do zabawy
- Jody sipkom [lody z posypką] - odpowiada Hania :)

Rzecz jasna chodziło mi o to, że lody są zimne :)

***************************************************************************

Nieco trudności sprawia jeszcze dziecku odmiana wyrazów.
Hania biega po pokoju i krzyczy:
- Goniam, goniam! [gonię]
- Gonisz, Haniu? - pytam
- Tak, gonisiam - odpowiada dziecko w biegu
- Gonię, Haniu, nie gonisiam - poprawiam dziewczynkę
- O, gonię. Tak, mama - potwierdza Hania zadowolona :)



Fajna ta nasza dziewczynka :)

środa, 12 maja 2010

Welcome back :)

Jesteśmy, żyjemy, mamy się dobrze. Cała nasza czwórka :)

Tak tak... Pod koniec października powitamy na świecie Nowego Obywatela :D



Hania narazie dzielnie wczuwa się w rolę Starszej Siostry, wysadza Dzidzię siusiu, daje pić i łaskocze w nosek, tuli i mówi że kocha :)
A Najmłodsze w Rodzinie póki co sprowadziło Matkę do parteru - chodzę i śpię cały dzień. I blog zaniedbany i inne sprawy... Ale liczę że powoli zacznę wracać do świata żywych i na nowo dam radę się zorganizować. I bloga uzupełnię powoli :)

A teraz idę spać. Od jutra uzupełnianie zaległości - a nazbierało się trochę :/