...dla Hani to nazwanie jej MAŁĄ dziewczynką/przedszkolaczkiem/dzieckiem/Ekoludkiem. Obraża się wtedy i buntuje:
- Ja nie jestem mała, jestem DUZA!
I mało jest w stanie tak zmobilizować ją do wykonania czynności, której odmawia. Wystarczy powiedzieć:
- Przecież Hania jest mała i nie potrafi... (umyć rąk/wydmuchać noska/posprzątać zabawek - zależnie od sytuacji) - zaraz biegnie i robi to, o co się ją prosi
Czasem wynikają z tego zabawne sytuacje.
Pewnego razu Hania nie odstępowała mnie na krok, chodziła za mną wszędzie
- Ty mały smrodzie, przestań wreszcie za mną chodzić! - mówię ze śmiechem
- Nie jestem mały smlód - odpowiada Hania oburzona.
A po chwili dodaje:
- Jestem duzy smlód!
Dziś weszłyśmy do piekarni. Hania długo przygląda się wyłozonym ciastkom róznego rodzaju po czym wskazuje na największe pączku przełozone bitą śmietaną:
- Mamusiu, kupiś mi takie ciastko? Plose...
Nie zdążyłam odmówić, kiedy odezwała się jakaś kobieta stojąca nieopodal:
- Ale Ty jesteś jeszcze malutka, tam są takie malutkie ciasteczka dla Ciebie...
Hani spojrzenie w tym momencie - bezcenne. Gdyby wzrok mógł zabijać owa niczemu nie winna kobieta najpewniej padłaby życia na podłogę.
Taka zniewaga - nazwać Hanię małą dziewczynką.
Aż tacie się żaliła, że pani w sklepie tak ją obraziła ;)
Bo tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nadać mu imię i pokochać...
czwartek, 27 stycznia 2011
środa, 26 stycznia 2011
nowy imidż ;)
Kiedyś czesanie wszelkiego rodzaju kucyków czy warkoczyków było przez Hanię pożądane - a już w najgorszym wypadku akceptowane. W ostatnim czasie jednak dziewczynka straciła chęci na jakiekolwiek poza czesaniem i ewentualnie czasem zapięciem jakiejś spineczki, zabiegi dotyczące włosów.
Dziś więc podjęłyśmy kroki radykalne i poszłyśmy do fryzjera pozbyć się problemu ;)
Hania zadowolona, już po południu chwaliła nową fryzurę mówiąc, że jak teraz założy szalik to nareszcie włosy nie będą jej pod szalikiem przeszkadzały.
Tato był przeciwny ale ostatecznie decyzję dziewczyn zaakceptował
A mnie się też podoba :)
Dziś więc podjęłyśmy kroki radykalne i poszłyśmy do fryzjera pozbyć się problemu ;)
Hania zadowolona, już po południu chwaliła nową fryzurę mówiąc, że jak teraz założy szalik to nareszcie włosy nie będą jej pod szalikiem przeszkadzały.
Tato był przeciwny ale ostatecznie decyzję dziewczyn zaakceptował
A mnie się też podoba :)
piątek, 21 stycznia 2011
niedźwiedź po szczepieniu :)
sobota, 15 stycznia 2011
taka hojna
Hania poszła z babcią do sklepu. Stoją przy kasie, pani kasjerka skasowała zakupy i podała kwotę do zapłaty
- Babcia, zostaw, ja zapłacę! - zaprotestowała kiedy babcia wyciągnęła portfel i płacąc całe 90 groszy.
Trafiła niemal idealnie, "końcówka" do zapłaty była 84 grosze więc dziewczynka dostałą jeszcze 6 groszy reszty.
Po wyjściu ze sklepu:
- Masz, babcia, pupiś [kupisz] sobie coś - stwierdziła Hania dając babci do ręki... resztę ze sklepu czyli całe 6 groszy :D
Ale w sumie gest się liczy ;)
Babcia jeszcze nie zdecydowała na co wyda swoje kieszonkowe ;)
A poza tym w przedszkolu ospa. Czekamy więc jak to się u nas skończy i uważniej obserwujemy dzieci pod kątem ewentualnej wysypki. Hania szczepiona ale o Wojtka się boję :/
- Babcia, zostaw, ja zapłacę! - zaprotestowała kiedy babcia wyciągnęła portfel i płacąc całe 90 groszy.
Trafiła niemal idealnie, "końcówka" do zapłaty była 84 grosze więc dziewczynka dostałą jeszcze 6 groszy reszty.
Po wyjściu ze sklepu:
- Masz, babcia, pupiś [kupisz] sobie coś - stwierdziła Hania dając babci do ręki... resztę ze sklepu czyli całe 6 groszy :D
Ale w sumie gest się liczy ;)
Babcia jeszcze nie zdecydowała na co wyda swoje kieszonkowe ;)
A poza tym w przedszkolu ospa. Czekamy więc jak to się u nas skończy i uważniej obserwujemy dzieci pod kątem ewentualnej wysypki. Hania szczepiona ale o Wojtka się boję :/
czwartek, 13 stycznia 2011
środa, 12 stycznia 2011
poniedziałek, 10 stycznia 2011
ważna rozmowa
- Mamo, poziciś mi twój telefon, zadzwonię do Teleski - zagaduje Hania kilka dni temu
- Do jakiej Tereski? - dopytuję bo żadnej Tereski w rodzinie nie mamy
- No nie wies? Do pani Teleski z pedśkola! Mamo, daj mi numel do Teleski bo musę zadzwonic! - no rzeczywiście, p. Tereska to ulubiona Hani pani z przedszkola, ale co ją tak na telefon naszło?
- Ale ja nie mam numeru do pani Tereski - przyznaję się nieśmiało ;)
- Nie mas numelu do Teleski?!? - no właściwie numer do Tereski powinnam znać wybudzona w środku nocy, też się dziwię, że go nie znam ;P
- O matko... - dodała głęboko wzdychając
- Jak będziesz jutro w przedszkolu to poproś panią Tereskę, może da ci swój numer telefonu żebyś mogła zadzwonić
- Hmm...No tak...Mamo, daj mi twój telefon, zadzwonię tak na zalty...[na żarty]
- Halo, Telesa? Tu Hania mówi. Tak. Tak. Nie, juto się spotkamy. No to pa. Nalazie.
Taka to była właśnie ważna rozmowa :)
- Do jakiej Tereski? - dopytuję bo żadnej Tereski w rodzinie nie mamy
- No nie wies? Do pani Teleski z pedśkola! Mamo, daj mi numel do Teleski bo musę zadzwonic! - no rzeczywiście, p. Tereska to ulubiona Hani pani z przedszkola, ale co ją tak na telefon naszło?
- Ale ja nie mam numeru do pani Tereski - przyznaję się nieśmiało ;)
- Nie mas numelu do Teleski?!? - no właściwie numer do Tereski powinnam znać wybudzona w środku nocy, też się dziwię, że go nie znam ;P
- O matko... - dodała głęboko wzdychając
- Jak będziesz jutro w przedszkolu to poproś panią Tereskę, może da ci swój numer telefonu żebyś mogła zadzwonić
- Hmm...No tak...Mamo, daj mi twój telefon, zadzwonię tak na zalty...[na żarty]
- Halo, Telesa? Tu Hania mówi. Tak. Tak. Nie, juto się spotkamy. No to pa. Nalazie.
Taka to była właśnie ważna rozmowa :)
czwartek, 6 stycznia 2011
przeobrażenie
wtorek, 4 stycznia 2011
trzylatek jeszcze nie rozumie ironii ;)
Nasz samochód jest chwilowo niesprawny, natomiast Hania od pewnego czasu ma fazę leniuszka - nie chce się jej chodzić na nózkach, najchętniej wszędzie jeździłaby samochodem/autobusem.
Dziś po południu wybierała się z tatą na rytmikę (jakieś 200 m od domu)
- Tata, ale jedziemy samochodem? - dopytuje
- Może jeszcze hulajnogą? - odpowiada tato lekko zniecierpliwiony koniecznością tłumaczenia po raz kolejny że auto niesprawne
- Ale tata, nie ma hulajnogi, jest schowana w piwnicy! -informuje Hania z pełną powagą :)
Dziś po południu wybierała się z tatą na rytmikę (jakieś 200 m od domu)
- Tata, ale jedziemy samochodem? - dopytuje
- Może jeszcze hulajnogą? - odpowiada tato lekko zniecierpliwiony koniecznością tłumaczenia po raz kolejny że auto niesprawne
- Ale tata, nie ma hulajnogi, jest schowana w piwnicy! -informuje Hania z pełną powagą :)
czwartek, 30 grudnia 2010
z cyklu: pogawędki z Zarazkiem :)
- Mamo, pomóz mi załozyć faltusek i zawiąz mi na kokaldkę - poprosiła Hania - będę gotowalką
- ?!?
- No taką panią co gotuje jedzenie
- Kucharką będziesz? - upewniam się
- O właśnie, kuchalką będę, mamo
:)
- ?!?
- No taką panią co gotuje jedzenie
- Kucharką będziesz? - upewniam się
- O właśnie, kuchalką będę, mamo
:)
rozwiązanie zagadki :)
Żeby było uczciwie - teraz rozwiązanie zagadki z poprzedniego wpisu
- Co Haniu napisałaś Hubertowi?
- Napisiałam ze Mikołaj pyniósł mi buzećkę i pódnićkę i wsystko napisiałam co od Mikołaja dostałam
Tak więc Hubertku kochany nie wygrałeś nagrody głównej, przykro mi bardzo :(
Ale weekendowa wspólna zabawa i tak Was czeka - niestety dopiero jakoś w styczniu
- Co Haniu napisałaś Hubertowi?
- Napisiałam ze Mikołaj pyniósł mi buzećkę i pódnićkę i wsystko napisiałam co od Mikołaja dostałam
Tak więc Hubertku kochany nie wygrałeś nagrody głównej, przykro mi bardzo :(
Ale weekendowa wspólna zabawa i tak Was czeka - niestety dopiero jakoś w styczniu
wtorek, 28 grudnia 2010
WIADOMOŚĆ OD HANI DLA HUBERTA
- Mama, daj mi napisiać litelki, chcę napisiać wiadomość dla Hubelta
Mówisz - masz, córeczko. Oto wiadomość dla Huberta. Od Hani. Samodzielnie napisana :)
exzsxcdssdmgffhhgbtjgkyy12234ytw12qqeertsfmbcxvssdfghjkllkhrfssdfhll;,kjggfdhgghggtguyyuuiiuuudghjhgtrewtutrtt
dttttttttttttyytykkkkkkkgfffwsaaaswwwfff deddd fggtt345dffertxcxnm,///fghsshawertyuop[
zddfghhtttytrrtyyyyyzxasdsfkk dfg vb@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
decezfasdasdddddddddddddswwdsssdssesxzzzz
A teraz test:
Hubert, co napisała do Ciebie Hania? Do wygrania wspólna weekendowa zabawa z Hanią ;P
Mówisz - masz, córeczko. Oto wiadomość dla Huberta. Od Hani. Samodzielnie napisana :)
exzsxcdssdmgffhhgbtjgkyy12234ytw12qqeertsfmbcxvssdfghjkllkhrfssdfhll;,kjggfdhgghggtguyyuuiiuuudghjhgtrewtutrtt
dttttttttttttyytykkkkkkkgfffwsaaaswwwfff deddd fggtt345dffertxcxnm,///fghsshawertyuop[
zddfghhtttytrrtyyyyyzxasdsfkk dfg vb@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
decezfasdasdddddddddddddswwdsssdssesxzzzz
A teraz test:
Hubert, co napisała do Ciebie Hania? Do wygrania wspólna weekendowa zabawa z Hanią ;P
niedziela, 26 grudnia 2010
ubieramy choinkę - Święta tuż tuż...
W naszym domu ubieraliśmy choineczkę - maluśką. Ubieranie choinki z prawdziwego zdarzenia odbywało się u babci Lucynki.
Strój głównej projektantki wyglądu naszego "drzewka" pominę - odkąd w przedszkolu Hania zrobiła się bardzo samodzielna w zakresie ubierania/rozbierania, przestałam nadążać za jej ubiorem i stylizacją.
Rozpędzamy się - wieszamy pierwsze bombki
Strój głównej projektantki wyglądu naszego "drzewka" pominę - odkąd w przedszkolu Hania zrobiła się bardzo samodzielna w zakresie ubierania/rozbierania, przestałam nadążać za jej ubiorem i stylizacją.
Rozpędzamy się - wieszamy pierwsze bombki
- Haniu, ale dlaczego wieszasz po 2 bombki na jednej gałązce?
- Mamo, bo to są kolegi i musą być lazem, jak kolegi!
I efekt końcowy :) Na choince zawisły nawet moje korale - Hania stwierdziła, że bardzo pasują do łańcuszka i będą "penkie" [pięknie] wyglądały. Więc wiszą :)
Wojtuś - 2 miesiące
Wojtek 2-miesięczny uśmiecha się coraz więcej, uwielbia przytulać się do piersi, wodzi wzrokiem za osobami i przedmiotami, które go interesują, rozmawia ze zwierzątkami z karuzeli zawieszonej nad łóżeczkiem, próbuje też nawiązywać "rozmowę" z nami więc tak sobie "gugamy" radośnie ;).
Po szpitalu niestety "popsuł się" z samodzielnym zasypianiem w swoim łóżeczku, tyle czasu miał mamę na wyłączność że zdążyło mu się to bardzo spodobać ;)
Niezmiennie uwielbia spacery i bez problemu zasypia w wózku, śpi nawet ponad 3 godziny jeśli tylko wózek jest w ruchu. Skończyła się za to taryfa ulgowa dla mamy jeśli chodzi o spanie w domu - robi sobie krótsze drzemki (ok. godziny) a nieco częściej, wydłuża też czasy czuwania.
Uwielbia się kąpać, ale to praktycznie od samego urodzenia. Teraz kąpiel pozwala zażegnać nawet kryzys i wrzask związany z przedkolacyjnym głodem :)
Po szpitalu niestety "popsuł się" z samodzielnym zasypianiem w swoim łóżeczku, tyle czasu miał mamę na wyłączność że zdążyło mu się to bardzo spodobać ;)
Niezmiennie uwielbia spacery i bez problemu zasypia w wózku, śpi nawet ponad 3 godziny jeśli tylko wózek jest w ruchu. Skończyła się za to taryfa ulgowa dla mamy jeśli chodzi o spanie w domu - robi sobie krótsze drzemki (ok. godziny) a nieco częściej, wydłuża też czasy czuwania.
Uwielbia się kąpać, ale to praktycznie od samego urodzenia. Teraz kąpiel pozwala zażegnać nawet kryzys i wrzask związany z przedkolacyjnym głodem :)
piątek, 24 grudnia 2010
poniedziałek, 20 grudnia 2010
...
- Mamo, a kiedy znowu pódzies do pitala? - pyta Hania
- Mam nadzieję, że już nigdy - odpowiadam
- A dlaczego pytasz? Tęskniłaś za nami? - próbuję zgłębić temat
- Nie tenkniłam - odpowiada córka
- Ja za Tobą tęskniłam bardzo... Dlaczego w takim razie tak dopytujesz, kiedy do szpitala pójdę? - próbuję ostatecznie rozwikłać zagadkę
- Bo jak byłaś w pitalu to ja mogłam śpić [spać] z tatą a nie w moim łóziećku, a ja lubię z tatą śpić - odpowiada Hania
Proste, prawda? A ja tu z jakimiś tęsknotami wyskakuję, matka naiwna ;)
- Mam nadzieję, że już nigdy - odpowiadam
- A dlaczego pytasz? Tęskniłaś za nami? - próbuję zgłębić temat
- Nie tenkniłam - odpowiada córka
- Ja za Tobą tęskniłam bardzo... Dlaczego w takim razie tak dopytujesz, kiedy do szpitala pójdę? - próbuję ostatecznie rozwikłać zagadkę
- Bo jak byłaś w pitalu to ja mogłam śpić [spać] z tatą a nie w moim łóziećku, a ja lubię z tatą śpić - odpowiada Hania
Proste, prawda? A ja tu z jakimiś tęsknotami wyskakuję, matka naiwna ;)
niedziela, 19 grudnia 2010
zabawa choinkowa
W czwartek Hania brała udział w pierwszej w tym sezonie zabawie choinkowej - organizowanej przez taty zakład pracy. Mamy praca bardzo kuleje w tym zakresie niestety, więc Hanię czeka jeszcze tylko zabawa w przedszkolu.
Hania wróciła bardzo zadowolona. Przebrała się jak widać jako jedyna.
- Calownicą będę - oświadczyła babci jakieś 2 dni przed zabawą
- O, to coś mi wyczarujesz fajnego - babcia z nadzieją w głosie ;)
- Babcia, nie calodziejką tylko calownicą będę. CA-LOW-NI-CĄ mówię!
I była. Nasza "calownica" w pełnej krasie
Hania wróciła bardzo zadowolona. Przebrała się jak widać jako jedyna.
- Calownicą będę - oświadczyła babci jakieś 2 dni przed zabawą
- O, to coś mi wyczarujesz fajnego - babcia z nadzieją w głosie ;)
- Babcia, nie calodziejką tylko calownicą będę. CA-LOW-NI-CĄ mówię!
I była. Nasza "calownica" w pełnej krasie
Kotka Hania sobie zażyczyła mieć na buźce. Pomyśleć tylko, że jeszcze 2 lata temu nie dała sobie namalować nawet biedronki na rączce, o malowaniu twarzy już nie wspominając :)
Zmycie tego kotka to było mistrzostwo świata.
- Koootka mojego cę, ja cę koootka, buuuuu.....Kotek mój kochany, nie ma jus mojego kooootka, buuuu... - z łazienki podczas kąpieli dochodziło takie wycie, jakby jej ten kotek zdechł albo conajmniej poważnie zachorował. Dała się uspokoić dopiero obietnicą, że jeszcze pójdziemy do tej sali zabaw i poprosimy panią, żeby jeszcze jeden obrazek na Haniutkowej buźce namalowała.
Ech.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


