A taka zagadkowa cisza zwykle oznacza, że dziecko jest pogrążone w zabawie nie do końca przez rodzica akceptowanej :)
Bo tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nadać mu imię i pokochać...
poniedziałek, 25 czerwca 2012
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Pocahontas znad Bałtyku :)
środa, 13 czerwca 2012
Euro2012 trwa.
Tato ogląda mecze, my spędzamy czas na placu zabaw. Hania włazi wszędzie tam, gdzie wydawałoby się, że wejść się nie da. Wojtek próbuje jej dorównać - z różnym skutkiem. Ale na zjeżdżalnię "pod prąd" wlazł sam, zdążyłam się tylko odwrócić żeby sprawdzić, która jest godzina :)
Razem :)
Lubią ze sobą przebywać - to jest fajne. Hania czasem zachowuje się jak mamusia, tłumaczy Wojtusiowi świat. Wojtek jest w Hanusię wpatrzony jak w obrazek i naśladuje niemal każdy jej ruch. Świetnie jest mieć rodzeństwo :)
wtorek, 12 czerwca 2012
Kolejny konkurs w przedszkolu
Po kocie przyszedł czas na kolejną pracę konkursową - tym razem bociany. Jak zwykle oddane z lekkim poślizgiem, jednak udały się nam :) Praca była rodzinna: tato wycinał, Hania malowała, siała trawę i podcinała ją, mama kombinowała z laleczką-dzidziusiem. A już jutro piknik przedszkolny i wręczenie dyplomów lub nagród - żeby tylko pogoda dopisała...
piątek, 6 kwietnia 2012
rywalizacja
Hania weszła w wiek, kiedy to musi mieć wszystkiego naj: najwięcej, najlepiej, najbardziej. Na spacerze dzieci piły soki z kartoników. Wojtek już skończył, więc mówię:
- Wojtek już ma pusty kartonik, jak zobaczysz Haniu kosz na śmieci to powiedz, wyrzucimy kartonik
Na co Hania:
- Ja mam bardziej pusty kartonik i pierwsza wyrzuce!
No tak...
- Wojtek już ma pusty kartonik, jak zobaczysz Haniu kosz na śmieci to powiedz, wyrzucimy kartonik
Na co Hania:
- Ja mam bardziej pusty kartonik i pierwsza wyrzuce!
No tak...
środa, 4 kwietnia 2012
Powitanie wiosny
Najważniejszym elementem przed wyjściem do przedszkola w 1. dzień wiosny byłonamalowanie kwiatków na policzku. I słoneczka :)
Źle się dzieje w przedszkolu...
Już tłumaczę:
Hania, oprócz obiadów przedszkolnych, zawsze po powrocie do domu domaga się jeszcze obiadu "domowego". Ja natomiast zawsze pytam ją, co było w przedszkolu na obiad - żeby wiedzieć, czy jest faktycznie głodna czy po prostu chce nam potowarzyszyć.
Dziś podobnie - Hania chciała obiadu, ja pytam, co było w przedszkolu.
- Nie powiem - odpowiada Zarazek
- Haniu, powiedz proszę co było w przedszkolu na obiad, chciałabym wiedzieć.
- Nie powiem - powtarza Hania - bo będziesz zła.
- A dlaczego mam być zła? - dopytuję
Na to Hania konspiracyjnym szeptem:
- Bo była trucizna!
Chyba powinnam to gdzieś zgłosić ;P
Hania, oprócz obiadów przedszkolnych, zawsze po powrocie do domu domaga się jeszcze obiadu "domowego". Ja natomiast zawsze pytam ją, co było w przedszkolu na obiad - żeby wiedzieć, czy jest faktycznie głodna czy po prostu chce nam potowarzyszyć.
Dziś podobnie - Hania chciała obiadu, ja pytam, co było w przedszkolu.
- Nie powiem - odpowiada Zarazek
- Haniu, powiedz proszę co było w przedszkolu na obiad, chciałabym wiedzieć.
- Nie powiem - powtarza Hania - bo będziesz zła.
- A dlaczego mam być zła? - dopytuję
Na to Hania konspiracyjnym szeptem:
- Bo była trucizna!
Chyba powinnam to gdzieś zgłosić ;P
Subskrybuj:
Posty (Atom)






