Bo tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nadać mu imię i pokochać...
sobota, 9 lipca 2011
wielka zmiana małej dziewczynki ;)
Całkiem sama, nie namawiana przez nikogo, Hania podjęła decyzję, że chce iść do pani fryzjerki obciąć włosy. Kilka razy upewniała mnie, że naprawdę nie myśli tylko o skróceniu grzywki. Równie intensywnie zapewniała, że jutro rano nie zrobi awantury o uczesanie kucyków (a to się okaże dopiero ;P ). Zupełnie sama opowiedziała, jaką chce mieć fryzurę.
Więc jest. Nasza "nowa" córeczka ")
Więc jest. Nasza "nowa" córeczka ")
czwartek, 7 lipca 2011
nareszcie się doczekaliśmy :)
Dziś rano znalazłam u Wojtka dolną lewą jedynkę :) Mamy więc pierwszy ząbek - najwyższy czas! I coś mi się widzi, że lada moment druga jedynka "wyskoczy" ;)
czwartek, 30 czerwca 2011
wspomnienia z wakacji :)
Niestety - wszystko co dobre szybko się kończy. Minęły też nasze wakacje - a przyznać muszę, że z dwójką dzieci ten tydzień minął jak jeden dzień.Za szybko :(
Może powtórzymy za rok? Jeśli oczywiście "ciocia z klówkami" nas przyjmie ;)
Może powtórzymy za rok? Jeśli oczywiście "ciocia z klówkami" nas przyjmie ;)
mamuśka ;P
pierwsze spotkanie - z Małgosią, młodszą o 2 tygodnie kuzynką Wojtusia
dzieciarnia :)
Hani nawet deszcz nie przeszkadzał
:)
rośnie nam mistrz kierownicy - tatko, zacznij zbierać synciowi na auto :)
dziewczynom tak właśnie mijały dni - na bieganiu :) Skąd one mają tule siły???
koncertowo
środa, 29 czerwca 2011
spełnione marzenie Zarazka :)
wtorek, 28 czerwca 2011
ehh...
No to mamy - w bonusie, do zębów. Zapalenie oskrzeli. I znowu antybiotyk - 3 raz od Wielkanocy :/
No to idę się powiesić czy coś :(
Ale odporność to Wojtek ma po mamusi - gdzieś do połowy podstawówki miewałam anginy co miesiąc. Ehh...
No to idę się powiesić czy coś :(
Ale odporność to Wojtek ma po mamusi - gdzieś do połowy podstawówki miewałam anginy co miesiąc. Ehh...
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Ząbkujemy. Pełnoprawnie.
Dokładnie mówiąc - Wojtek ząbkuje. Chyba. Ale jakoś cała wyczytana gdzieś-tam teoria się zgadza. Marudny. Płaczliwy. Jakaś dziwaczna infekcja się przyplątała - wczoraj katar lał się dziecku ciurkiem z nosa, potem trochę kaszlu, dziś więcej kaszlu prawie bez kataru. No i oczywiście na wieczór niemal 39* temperatury. Ślina kapie z buźki nieustannie. Do dziąseł nie da się dotknąć, a kiedy wreszcie mi się udało poczułam mega twarde napuchnięte dziąsełka. No to jak - ząbki chyba? Kurczaki, Hani wylazły nie wiadomo kiedy, miałam cichą nadzieję, że może na jeszcze jedno dziecko tego szczęścia mi wystarczy - niestety, nie.
A tyle do napisania... Mnóstwo zdjęć z wakacji. Haniutkowe dialogi. Takie-tam, codzienne. Znowu umknie :( Ale Wojtek śpi w pokoju z komputerem i skubany śpi tak słabo, że budzi go stukot klawiatury ;)
Byle do jutra.
A, żeby nie było zbyt nudno - śledzimy sobie zmiany skórne u Wojtka, według pediatry AZS. Ale może to też przez zęby? Zobaczymy.
Znów nadchodzą upały :( A ja kocham wiosnę chyba. I jesień. Byle nie ukrop z nieba.
A tyle do napisania... Mnóstwo zdjęć z wakacji. Haniutkowe dialogi. Takie-tam, codzienne. Znowu umknie :( Ale Wojtek śpi w pokoju z komputerem i skubany śpi tak słabo, że budzi go stukot klawiatury ;)
Byle do jutra.
A, żeby nie było zbyt nudno - śledzimy sobie zmiany skórne u Wojtka, według pediatry AZS. Ale może to też przez zęby? Zobaczymy.
Znów nadchodzą upały :( A ja kocham wiosnę chyba. I jesień. Byle nie ukrop z nieba.
czwartek, 2 czerwca 2011
dziecinnieje nam dziewczynka :)
elegantka
- Mamusia, jus jestem gotowa na lytmikę! - "zameldowała" Hania ukazując się nam z okiem w kolorze lila umalowanym pomadką
Umarłam :)
Umarłam :)
Po chwili się zreflektowała:
- Mamusia, a to jest do oców cy do ustów? - zapytała
- Raczej do ust - odpowiedziałam z nadzieją, że zrezygnuje z pomalowanych oczu.
Myliłam się. Naprawiła swój błąd malując RÓWNIEŻ usta, w tym samym jaskrawym kolorze ;P
środa, 1 czerwca 2011
8 maja - Chrzest Wojtusia
Będzie fotograficznie ;)
Dla porządku dodam tylko, że Wojtuś był bardzo grzeczny, połowę mszy wpatrywał się w jeden z obrazów, drugą połowę przespał. U fotografa stracił nieco humor i za nic nie chciał się uśmiechnąć - a szkoda i aż dziwne to, bo generalnie jest bardzo pogodnym i roześmianym chłopcem. Pewnie głód zrobił swoje ;)
Dla porządku dodam tylko, że Wojtuś był bardzo grzeczny, połowę mszy wpatrywał się w jeden z obrazów, drugą połowę przespał. U fotografa stracił nieco humor i za nic nie chciał się uśmiechnąć - a szkoda i aż dziwne to, bo generalnie jest bardzo pogodnym i roześmianym chłopcem. Pewnie głód zrobił swoje ;)



I zdjęcia z sesji - nie wszystkie i jakość nie najlepsza, ale to zdjęcia ze zdjęć.
Jakieś 3 dni przed datą chrztu przyszła do mnie lekko smutna Hania:
- Mamusia, Wojtka ściny jus tak sybko a ja nie mam jesce nic do ublania...
- Ale jak nic nie masz? Masz taką sukienkę i taką - wyliczam. - Co byś chciała do ubrania?
- No jak, białą sukienkę psecies!
Kupiłyśmy więc białą sukienkę. I bardzo dobrze, bo Hania wyglądała prześlicznie :)
Jakieś 3 dni przed datą chrztu przyszła do mnie lekko smutna Hania:
- Mamusia, Wojtka ściny jus tak sybko a ja nie mam jesce nic do ublania...
- Ale jak nic nie masz? Masz taką sukienkę i taką - wyliczam. - Co byś chciała do ubrania?
- No jak, białą sukienkę psecies!
Kupiłyśmy więc białą sukienkę. I bardzo dobrze, bo Hania wyglądała prześlicznie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)













