czwartek, 14 stycznia 2010

a śniegu coraz więcej :)

I śnieżynka coraz bardziej zadowolona :) Nigdy nie podejrzewałabym jej o to, że tak będzie śnieg lubiła. Tylko sanki są nie teges, Hania woli biegać po śniegu i tarzać się w nim, niż na saneczkach śmigać







środa, 13 stycznia 2010

zimowe odwiedziny u łabędzi

Nad morzem nie było zbyt przyjemnie, strasznie wiało. Dlatego bez dłuższego spaceru nakarmiliśmy tylko łabędzie i zmykaliśmy z plaży :)






"Tato, ba nie!" - uspokajała Hania próbując iść po lodzie




Tym razem się myliła - po chwili leżała jak długa ;)




Plaża wprawdzie nie wypaliła jednak plac zabaw - jak najbardziej! Kto powiedział, że można tam chodzić tylko latem?



Posted by Picasa

nieźle się towarzystwo urządziło

Najpierw spacerek...



...potem na sanki - i ciągnij, Matka :) Przy akompaniamencie okrzyków Hani: "Mama, wio, ihaha!" :D

Posted by Picasa

zapomniałabym - nowy rok przywitał nas śniegiem :)

Ilość białego puchu nie powaliła na kolana, jednak na zrobienie malutkiej śnieżki starczyło :)




Posted by Picasa

noworocznie

Po odespaniu sylwestrowych szaleństw przyszedł czas na odebranie Dziecka od dziadków ;)

Zarazkowy Tato dostał od Hani prześliczny prezent imieninowy





Jak przystało na Nowy Rok, wypiliśmy też po lampce szampana. Hania oczywiście też musiała mieć swoją lampkę - rzecz jasna z nieco inną zawartością niż nasze ;) Picie z niej dało dziewczynce bardzo dużo radości ;)




Musiało być też obowiązkowe stuknięcie się kieliszkami - koniecznie głośne :) Pojęcia nie mam, gdzie ona taki zwyczaj podpatrzyła :)




A na koniec - rodzinnie noworocznie pod choinką.
Miałam troszkę problemów z odpowiednim ustawieniem samowyzwalacza - ciągle albo kogoś brakowało, albo towarzystwo źle ustawione ;)


W końcu jednak - udało się.

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!!

wtorek, 12 stycznia 2010

Sylwestra, czyli pierwsza noc poza domem

Sylwestra 2009 Hania spędziła z Dziadkami. Z początku było średnio, nie chciała żeby tato wracał do domu bez niej. Ale to tylko chwilka była, po której Dzieciak szybko zapomniał że bez rodziców został :) Spać poszła dziewczynka po 23.00, o północy więc nie było szansy na pobudkę mimo huków za oknem. Dokumentacja mizerna, bo Babcia podobno zapomniała że aparat ma. No nie wiem...





Rodzice też bawili się świetnie :)

są dziewczynki, które bardzo lubią cukier puder :)



Nawiasem mówiąc - do tego stopnia lubią, że potrafią próbować mąkę wylizywać przy nadarzającej się okazji, bo wygląda podobnie :D

u drugich dziadków Mikołaj też zostawił prezent :)



A po świętach w łóżku brakuje miejsca...


...a przy wyjściu na spacer brakuje rąk :)





Trochę nas - Tatko fotoreporter :)





poniedziałek, 11 stycznia 2010

Wigilijne zaległości

Dzieciaki przeżywały Wigilię i mającego przynieść prezenty Mikołaja, już od rana. Chociaż mówiąc dokładniej Hubert przeżywał. Hania jeszcze nie za bardzo czuje tą atmosferę nerwowego oczekiwania ;)

Zbliżała się pora wigilijnej kolacji, a prezentów pod choinką jak nie było, tak nie ma. Hubert postanowił popilnować choinki żeby nie przegapić. Bardzo czuł się zaniepokojony brakiem paczek ;) Leżał więc i rozmyślał :D





Hania w tym czasie prezentowała się w nowej sukience, którą zresztą była zachwycona :)






W "tak zwanym międzyczasie", ponieważ prezentów nadal nie było, Hubert wpadł na pomysł przekupienia Mikołaja i przygotował ciasteczko.
Jedno - po chwili prezentów nadal nie ma.
Dołożył drugie - pod choinką dalej pusto.
Pobiegł po kolejne i dokładał tak jeszcze chyba ze 2 razy, jednak Mikołaj dalej nie przychodził.

Hubert postanowił więc wytoczyć "ciężkie działa" i oświadczył, że przyniesie jeszcze pieniążki do ciasteczek - może wtedy Mikołaj wreszcie przyjdzie?

Nie przyszedł. Wigilijną kolację Hubert rozpoczął więc w zdecydowanie obniżonym nastroju ;P




Po kolacji Zarazkowy Tato musiał nagle i bardzo pilnie pojechać "do cioci Jadzi" - a szkoda, bo właśnie w tym czasie wreszcie zjawił się najbardziej wyczekiwany gość wieczoru :)

Do dzisiaj pojęcia nie mam, jak zdołał zabrać te wszystkie prezent większe i mniejsze w ilości: worek+kilka paczek dodatkowo - no ale to już słodka Mikołaja tajemnica.

Ustaliliśmy, że Hubert powinien swoje prezenty dostać wcześniej - żeby nie zaczął dociekać za bardzo kto też jest tym Mikołajem i nie popsuł niechcący Hani niespodzianki, jednak znowu okazało się że niestety nie znamy własnych dzieci. Hubert był w takim szoku i euforii, że nie zwrócił kompletnie uwagi na to, że Mikołaj jakiś dziwnie znajomy. Podkreślał tylko, że pieniądze w pierniczkach to jego zasługa :) Hania natomiast, ledwie tylko Mikołaja zobaczyła, niepewnym głosem spytała: "Tata?" - z oczywistych przyczyn nie otrzymała potwierdzenia ;)

Oczywiście umarłyśmy ze śmiechu kiedy Mikołaj zaświecił gołą klatą i rogiem poduszki, ale dzieciom na szczęście było zdecydowanie wszystko jedno co też Mikołaj ma pod kubraczkiem ;)





Potem było już dokończenie rozdawania prezentów - tym razem Mikołaja musiał zastąpić Hubert


Niestety, nie wszyscy byli grzeczni w minionym roku :D



Jeszcze trochę zabawy



Młodzież zmęczona mijającym dniem


Nasze diablątka najdroższe :*




czwartek, 7 stycznia 2010

słowniczek :)

- ŁABI-JABI - czary-mary
- SIE - śnieg
- DADADA - wszystko co związane z muzyką ale też spódniczka - bo przecież w spódniczce się tańczy :D
- SIA - coś kolejnego (drugie, trzecie...), wszystko większe niż jeden
- MOJE - moje
- TO MI - to my
- JOŁI - boli
- JAJA - lala

niedziela, 3 stycznia 2010

słowniczek :)

- SIAMA - sama :) dla Hanny słówko niezbędne i bardzo często stosowane, sama nie wiem, dlaczego tak późno się go nauczyła ;)
- PAPA, PAMPA - gapa :)