piątek, 19 września 2008

historia pewnego obiadu






Niniejszym oświadczam, że Zarazek ma za sobą pierwszy stłuczony talerz :) A wszystko to przez Matki zamiłowanie do dokumentowania wszystkiego. Tato przemógł się i pozwolił Haniutkowi sprawdzić, jaki w dotyku jest sos z tatowego talerza, Handzia radziła sobie super, próbowała, dotykała, a Matka zdjęcia robiła - telefonem bo oczywiście w aparacie prądu zabrakło ;) No i się stało - refleksu to Mama nie ma :P Ślubna porcelana ;P To chyba znak, że pora nowe talerze zakupić :D

czwartek, 18 września 2008

zainteresowania


Już przywykliśmy do dziwnych i niespotykanych Zarazkowych pomysłów, jednak ostatni obiekt zainteresowań naszego dziecka nieco mnie zadziwił :) Teraz bowiem na pierwsze miejsce wysunęła się obserwacja wody w toalecie podczas spłukiwania. A ileż wtedy Zarazek ma radości i zabawy! A jeśli Mama nie zdąży rączek przytrzymać i można sobie w tej wodzie pogmyrać (w czystej wodzie, oczywiście ;P ) to już pełnia szczęścia

samodzielność - odsłona 4





Jedzenie w samotności, w oddzielnym krzesełku, w dodatku innego jedzenia niż Mama i Tato, zdecydowanie Zarazkowi nie odpowiada. Taty towarzystwo - to jest to! A jeszcze jak Tato podzieli się swoim obiadem - pełnia Zarazkowego szczęścia :) Bo po co jeść makaron z serem skoro można od Taty wysępić ruskie pierogi z cebulką ;P (milczeniem pominę fakt, że Haniutkowa dieta zaczyna mnie doprowadzać do sporego stresu oraz że Tato nabawi się skrzywienia kręgosłupa od jedzenia w dziwnych pozach przy Haniowym stoliku). Ale jedno jest pewne - Zarazek je nie tylko dorosłe posiłki, je też PO dorosłemu = czysto. A że rączkami...Każdy sposób jest dobry ;)

wtorek, 16 września 2008

nowa zabawka


Zarazek ma nową zabawkę. Super jest, można wciskać, przekręcać, grać, obracać - aż żałuję, że już dzieckiem nie jestem ;) Ale Zarazek jak zwykle ma własne zdanie w temacie zabawek - ta akurat jest super do...noszenia . Jeśli dodać do tego fakt, że owo pudło wcale do lekkich nie należy i Handzia ledwo daje radę się z nim przemieszczać co i rusz tracąc równowagę - zabawa rzeczywiście robi się...hmmm...ciekawa? ;)

poniedziałek, 15 września 2008

żółte kalosze




Nie da się ukryć, że jesień przyszła. A z nią deszcz. Już dawno tak bardzo nie cieszyłam się z deszczu - wreszcie mogliśmy pokazać Zarazkowi jakie fajne są kałuże. No i wreszcie mogliśmy wykorzystać Haniutkowe Żółte Kalosze :) Najpierw nieśmiało, stopniowo coraz śmielej - Zarazek pojął cel łażenia po kałużach. Tylko Mama z Tatą musieli wykonywać dziwną ekwilibrystykę coby o suchej stopie odbyć dalszą część spaceru. Bo Mama i Tato nie zaopatrzyli się w kalosze. Jeszcze. Trzeba to naprawić, niezwłocznie :)

pocahontas

Nasze dziecię nabyło nowa umiejętność. Podejrzewam, że wpłynęło na to tańcowanie z "Indianami" grającymi na promenadzie. A zresztą, nie ważne jak, ważne że Zarazek nowe języki opanowuje i porozumieć się będzie umiał. Na razie w Ameryce Północnej, a potem...Potem zobaczymy ;)


czytelniczka


Wygląda na to, że Zarazek nabiera typowo dorosłych nawyków. Przecież większość dorosłych czyta w podróży, wiadomo powszechnie, że czas mija znacznie szybciej przy interesującej lekturze. A Zarazek bardzo interesującą lekturę miał ;) I tak czytał w drodze do domu - gdzieś ok. 15 minut :D

piątek, 12 września 2008

całuski


Ten akurat jest skradziony :) Ale Mamie takie skradanie całusów uchodzi "na sucho". I nawet Zarazek na zadowolonego wygląda :*

butelka












Zarazek jest niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju ;) Podkreśla swoją wyjątkowość na każdym kroku. Oto i przykład - spacer. A po co brać ze sobą "normalne" zabawki - taką lalkę na przykład? Zarazek ma zabawkę po stokroć ciekawszą: butelkę wody mineralnej o smaku cytrynowym ;) I tak sobie szła z tą wodą wzbudzając powszechne zainteresowanie :) Przy okazji potwierdziło się, że to co jedzą/piją Mama i Tato Haniutek też spróbować musi. A jak już zasmakuje nie daje sobie łatwo pyszotki odebrać. Ot takie Zarazkowe "widzimisię" :)

wtorek, 9 września 2008

tancerka

Zarazek ma talent. Niejeden rzecz jasna ;) Ale wśród wieeeelu Zarazkowych talentów na prowadzenie wysuwa się poczucie rytmu. I taniec. A jeszcze jak publiczność jest liczna to już tańcować można na wszelkie sposoby i we wszystkich pozach - stojąc i siedząc. Jak tylko muzyka zagra, całe roczne Haniutkowe ciałko zaczyna podrygiwać radośnie. Uwielbiam te jej tany tany ;))



"kulki"











Zarazek odwiedził wreszcie miejsce dla dziecka bardzo ważne - salę zabaw o nazwie "Dżungla", przez nas zaś potocznie nazywaną "kulkami". Zabawa była przednia, najpierw wykupiliśmy 30 min żeby zobaczyć jak będzie, potem dokupiliśmy kolejne 30 min, a potem był płacz i protest ogromny bo pora spania przyszła i Rodzice siłą niemal Zarazka do domu zabrali :) Jedno jest pewne - będą powtórki :)

poniedziałek, 8 września 2008

mistrz(yni) kierownicy






Samochody są super. Gdyby Rodzice znaleźli zabawkę choć odrobinę do wnętrza samochodu podobną, byłaby to z pewnością Zarazkowa pełnia szczęścia :) Póki co Hania musi się zadowolić zabawą podczas oczekiwania na prom, co też jest super! Bo gdzie jest lepiej niż u Taty na kolanach? A jeszcze jeśli Tato pozwala wciskać wszelkie dostępne guziki...

niedziela, 7 września 2008

z wizytą u Maksia










W sobotę Zarazek był z wizytą u Wujenki i przy okazji niejako spotkał się z Maksiem. Maksiu jest miesiąc starszy od Haniutka. Wizyta przebiegła pod znakiem Haniowej dominacji ;) Na dzień dobry był mały kuzynowski buziak, za którego to całusa Hania dzielnie biła sobie brawo :) Następnie było już tylko ciekawiej - Zarazek wyrwał Maksiowi zabawkę, czym chłopczyk był nieco zaskoczony ale zniósł to dzielnie. Bo z Maksia generalnie dzielny chłopczyk jest, i żłobkowicz już :) Później Hania postanowiła pokazać, kto tu rządzi tak naprawdę - zaczęła torować sobie drogę łokciami. Po pewnym czasie Maksiu tygrysa odzyskał, jednak Zarazek przejął kontrolę nad telewizorem (toż to fajniejsza zabawka niż jakiś tam tygrys ;) ) A potem sen już Hanię zmorzył i trzeba było do domu wracać - chyba całe szczęście, bo nie wiadomo co też Zarazkowi do głowy by przyszło jeszcze :)

samodzielność - odsłona 3



Samodzielność Zarazka przestała dotyczyć tylko tak przyziemnych czynności jak jedzenie. Samodzielne dzieci również piją same. Picie z niekapka ze słomką jest jednak zdecydowanie za proste - co to za samodzielność, phi... Picie z dorosłego ceramicznego kubka - oto wyzwanie Zarazka godne ;) Handzia bardzo dzielna z tym piciem była. Do czasu, kiedy musiała cieczą w usta trafić :) To zadanie zbyt trudne - nawet dla tak dzielnego Zarazka jak nasz :D

piątek, 5 września 2008

nocą...


Nocą dzieci śpią. I to nie tylko grzeczne dzieci, Zarazek - który niemal od urodzenia spanie uważa za czynność zdecydowanie zbędną w życiu - o tej porze również śpi. Dzisiaj śpi "na kleszcza" - Matki ulubiona pozycja. Zrozumieć nie mogę, jak można się wyspać w ten sposób ;)

czwartek, 4 września 2008

makaron








Zarazek ma już wyrobione zwyczaje żywieniowe. Podstawowym Zarazka zwyczajem jest ten, że najlepsze na świecie jest to, co mają na talerzach Mama i Tato. Dzisiaj dla przykładu Hania miała na obiad krupnik, który zwykle bardzo lubi. Powiem więcej - lubiła go jeszcze wczoraj. Dzisiaj jednak krupnik nie był godzien Haniowego podniebienia. Godzien za to był rosół z makaronem, który jadł Tato. Chociaż nie tyle rosół z makaronem, co makaron jako danie główne. Wyciągnięty z Tatowego rosołu - inny już był beee. Zarazek ma trochę racji w dzisiejszej obiadowej decyzji rezygnacji z krupniku na rzecz makaronu - o ileż fajniejszy jest makaron, jak rozwija dziecięcą wyobraźnię :) Można go oglądać, łapać, przekładać z rączki do rączki, próbować do buzi trafić, wyrzucać z miseczki i wkładać w nią spowrotem lub też łapać makaronowe niteczki bezpośrednio na stoliku. Super jest makaron :)